W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Kiedyś myślałabym, że to niemożliwe, ale teraz wydaje mi się to całkiem prawdopodobne. Jakiś czas temu, we włoskiej knajpce w Śródmieściu Warszawy, zamówiłam deser o nazwie „lody w cieście”. Ku swojemu zdziwieniu, otrzymałam gorące ciastko, trójkątne, a w środku były bardzo zimne lody. Były pyszne. Od tego czasu i kostkę lodu na pustyni potrafię sobie wyobrazić.
Autor: Ewa Damentka