W samo południe – 27

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, który odpadł od jakiejś większej bryły diamentowego lodu. Bryłę tę rozbijano na mniejsze części, używając srebrnego, berberyjskiego noża, z rękojeścią z rogu gazeli. Właśnie szykowano się na wesele. Rozstawione namioty miały chronić przybywających wkrótce gości od gorącego wiatru i palącego słońca, a kostki lodu dodane do napojów sprawiać rozkosz podniebieniom przybywających.

Autor: Ewa Majewska