W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Podniósł ją delikatnie miejscowy zaklinacz węży i szaman w jednej osobie. Przełożył do blaszanej sakiewki i zakręcił korkiem. Kiedy usiadł, żeby odpocząć – kostka lodu wciąż była gotowa do użycia, czekając na jego znak.
Autor: Ewa Majewska