W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament dający życie. Krople wody, z rozpuszczającej się powoli kostki lodu, nawilżały piasek wokół niej, coraz dalej i dalej. Nieopodal leżały w nim trzy ziarna, w pewnej odległości od siebie. Woda powoli, stopniowo docierała do nich. Nawilżała je, a one pęczniały, aż wykiełkowały i wyrosły trzy małe palemki, które ukorzeniały się w promieniach palącego słońca. Palemka położona najbliżej kostki lodu miała najlepszy dostęp do wody. Nie musiała się o nią starać. Jej korzenie były krótkie, słabe, rozłożone płytko pod powierzchnią piasku. Korzenie drugiej palmy drążyły piasek głębiej. Były dłuższe i mocniejsze. Najmniej życiodajnej wody docierało do trzeciej palmy położonej najdalej od kostki lodu. Jej korzenie w poszukiwaniu wody drążyły piasek coraz głębiej i głębiej. Były najdłuższe i najgrubsze. Trzecia palma była najlepiej ukorzeniona. Pewnego dnia zgasło słońce. Niebo zrobiło się ciemne, granatowe. Zerwał się ogromny wiatr. Nastała pustynna burza trwająca kilka dni. Palma słabo ukorzeniona, z długimi wątłymi liśćmi, nie wytrzymała naporu wiatru. Porwał ją daleko od życiodajnej kostki lodu. Druga pod naporem wiatru pochyliła się i swoimi liśćmi smagała powierzchnię piasku, przetrwawszy piaskową burzę. Zaś trzecia palma najmocniej ukorzeniona oparła się sile wiatru. Wyrosła piękna, wspaniała z szerokimi, mocnymi liśćmi dającymi ochłodę wędrowcom idącym przez pustynię, a jej dorodne owoce, orzechy kokosowe, były dla nich pokarmem dającym siłę do dalszej wędrówki przez pustynne piaski, wędrówki do celu, jaki sobie wyznaczyli…
dla Ciebie napisała Danuta Majorkiewicz