W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Można było jej dotknąć, podejrzeć odbicia z różnych stron, wziąć do ręki. Zabrać ze sobą lub odłożyć w tym samym miejscu.
Schłodzić nią ciało i umyć twarz. Podać dalej i jeszcze dalej do schłodzenia czoła i obmycia innych twarzy. A ona wciąż była i była… na przekór wszelkiej logice i prawom fizyki.
Autor: Ewa Majewska