W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, nie spał strażnik, który, trzymając strzelbę w pogotowiu, obserwował przez lornetkę linię, gdzie kończyły się domostwa, a zaczynała linia drzew tajgi. Jeśli pojawi się znów niedźwiedź, musi być gotowy do jak najszybszego wypłoszenia go. Jest w końcu strażnikiem lasu.
Autor: Ewa Majewska