Kiedyś dawno dawno temu – 58

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Mały synek miał szczęście, bo zimą rodzice więcej przebywają w domu niż latem. Prawie cała uwaga mogła być zatem skupiona na dziecku. Dziecko uśmiechało się, gdy rodzice na nie patrzyli lub brali je na ręce.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 57

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Matka była radosna, bo to było jej pierwsze macierzyństwo. Mówiła mężowi, że jest czasami nieco zagubiona, ale jest ciekawa tego, jak dziecko będzie się rozwijało w następnych miesiącach i latach.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 56

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Ojciec pomyślał o wiośnie, Wiedział, że na wiosnę syn będzie już trochę większy, a na następne zimowe święta będzie już zainteresowany tym, co się dzieje. Rozwój dziecka będzie zatem liczony w tej rodzinie od świąt do świąt.

Autor: Adam

Mróz malował – 40

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

A tam wreszcie świeciło słońce i iskrzył się w nim świeży śnieg. Można było wyciągnąć ciepłą czapkę i rękawiczki, zabrać ze sobą psa i mimo silnego mrozu wyskakać się, wybiegać i natrzeć uszy śniegiem!

A potem nawet przystąpić do budowy lodowych rzeźb, które – jak co roku – są znaną atrakcją w okolicy.

Autor: Ewa Majewska

Mróz malował – 39

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, niczym przez dziurkę od klucza. W niektórych drzwiach te dziurki bywają na tyle duże, że całkiem sporo można przez nie zobaczyć.

Autor: Ewa Majewska

Mróz malował – 38

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

A jeśli chuchnęło się jeszcze trzy razy, ale bardzo mocno – lodowe ornamenty można było ująć delikatnie w dłonie i przyozdobić nimi obrus, blat stołu, szafkę lub drzwi. Potem utrwalić specjalnie przygotowaną mieszanką sypkich przypraw, aby ozdoba się nie rozpuściła…

Autor: Ewa Majewska

Mróz malował – 37

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i oglądać wielki ośnieżony kwiat rosnący pod oknem.

Skąd się tu wziął w środku zimy? Kwiat róży – w pełni rozwinięty… Spod śniegu przebijał intensywny czerwony kolor jego płatków.

Jesienią krzak róży pieczołowicie zabezpieczono przed zimą. Róża znalazła jednak jakiś sposób i wypuściła nową gałąź z pojedynczym, olbrzymim kwiatem. Mimo mrozu, kwiat trzymał się dobrze, a nawet rósł dalej. Wydawało się, że wkrótce przesłoni całe okno. Patrząc przez nie widać było błękit nieba, czarne sylwetki drzew pokryte białym puchem, ośnieżone krzaki oraz pagórki i ten wielki czerwony kwiat…

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 55

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu… Jak wszyscy rodzice, oboje byli przekonani, że ich dziecko jest wyjątkowe i gdy dorośnie, na pewno wiele zmieni. Chłopiec rozglądał się tylko wokół, jakby widział świat po raz pierwszy.

A był już wszystkim. Zanim został chłopcem, był już człowiekiem, zwierzęciem i rośliną. Był już wszystkimi organizmami i każdym żywiołem. Jego ciałko stanowiło mieszaninę cząstek wszystkiego, co do tej pory istniało. Atomy żelaza w jego krwi pochodziły z reakcji wewnątrz gwiazd – z procesów, które zaczęły się tuż po Wielkim Wybuchu. Energia dosłownie stara jak świat zmieniała postać niezliczoną ilość razy, by teraz wcielić się w chłopca.

Nie było to nic wyjątkowego; wszystkie stworzenia zawierały w sobie całe wszechświaty. Nie wszystkie jednak były tego świadome. Chłopiec również nie wiedział – miał zauważyć tę jedność trzy dekady później. I właśnie to głębokie poczucie nierozdzielności jego samego i wszystkiego wokół miało zmienić najwięcej.

Autor: Justyna Czekała

Mróz malował – 36

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

W zależności od tego, ile pracy się włożyło w chuchanie na szybę, obraz świata zewnętrznego się powiększał lub zmniejszał. Przerwa w dmuchaniu powodowała, że mróz znów zajmował odmrożoną powierzchnię.

Systematyczne działanie, dbałość o szczegóły, przynoszą duże rezultaty.

Autor: Anna-Maria

Mróz malował – 35

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i rozmyślać.

Mianowicie, co robi zimą kot? Czy zimą pies na wsi się nudzi i czy śpi dłużej niż latem? Jak trafia chleb do sklepu, gdy drogi są zaśnieżone i dlaczego im chłodniej, tym dym z komina wydobywa się bardziej pionowo, a piec ma lepszy ciąg?

Autor: Adam