Przydrożny kamień – 13

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy, gdy tylko rozsiedli się wygodnie i przymknęli powieki, roztaczał przed nimi, niczym w migawkach kalejdoskopu, sceny z ich życia. Bardzo dziwnym zbiegiem okoliczności każdy rozglądał się zaraz niespokojnie wokół, mając cichą nadzieję, że nikt inny ich jednak nie zobaczył, mimo tego, że sceny te przepełnione były czynami wielce szlachetnymi i dobrymi intencjami… jak zawsze…

Autor: Ewa Majewska

Przydrożny kamień – 12

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy delikatnie kołysał się, jakby chciał utulić ich do snu, by porządnie odpoczęli, zregenerowali się, zostawili na nim swoje troski i lżejsi, weselsi, z nadzieją ruszali w swoją stronę.

Ich troski kamień przekazywał Matce-Ziemi, a ona rozdzielała je między swoich podopiecznych – dzięki temu trawa rosła zieleńsza, a rośliny i drzewa też były zdrowsze i bardziej dorodne. Ludzkie troski dodawały im sił, były ich pożywieniem. „A ludzie też na tym zyskiwali” – tak sobie myślał kamień, kiedy zajmował się kolejnym przechodniem.

Niektórzy z wędrowców – nie wiedzieć czemu – często wracali. To tak, jakby wędrowali tylko po to, by mieć pretekst, by usiąść na kamieniu. Kamień uśmiechał się na ich widok, kołysał się lekko i nucił im swoją melodię…

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 11

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy chłonął ich entuzjazm z odbywanych podróży, ich ekscytację widzianymi widokami. Emocje te ożywiały go na pewien czas i wtedy czuł, że żyje.

Takich ludzi było niewielu, bo większość gdzieś się śpieszyła. Lecz z perspektywy czasu wiedział, że ważna jest wartość, a nie ilość i jak to Rysiek śpiewał – „W życiu piękne są tylko chwile, dla których warto żyć”.

dla Ciebie napisała Anna-Maria

Przydrożny kamień – 10

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wprawiał się cały w lekkie wibracje, tak lekkie, że trudne do wyczucia przez każdą, nawet najbardziej uważną i wrażliwą z osób, która na nim zasiadała. Każdej z nich było tak dobrze, że przedłużała, ile tylko mogła, czas odpoczynku na kamieniu. Po zejściu z niego czekała nagroda: poczucie wypoczęcia i pełnej regeneracji sił, a przy okazji także dystansu do swoich problemów, które chcąc nie chcąc i tak w większości niepotrzebnie „zaprzątają głowę”.

Autor: Ewa Majewska

Przydrożny kamień – 9

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy, ciekaw mądrości i logiki, otwierał się. Ludziom w tym miejscu dobrze się myślało, a rozumy podążały w konkretnym, kreatywnym kierunku. Człowiek, który wielokrotnie odwiedzał to miejsce, pomyślał, że podobny kamień może zanieść do swojego ogrodu. Wtedy będzie miał bliżej. Gdy już podobny kamień pojawił się w ogrodzie, to nic z tego nie wynikło.

Trzeba wiedzieć, że są miejsca naturalnie stworzone przez przyrodę, które posiadają energię. Człowiek powinien takie miejsca odkrywać. Rzadko jednak zdarza się, by ludzkie działania były tak doskonałe jak dokonania przyrody.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 8

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy działy się magiczne rzeczy. Ludzie odkrywali nowe pomysły, zaczynali myśleć o rzeczach, których wcześniej nie brali pod uwagę. Na przykład, człowiek, który usiadł na kamieniu w czerwcu, odkrył, że przyroda jest zbyt piękna i rozległa, by z nią walczyć.

Inny człowiek odkrył, że przychodząc tutaj ze swoimi wnukami, da im możliwość czerpania z tej mądrej energii kamienia.

Faktycznie, wydaje się roztropne, zrobić dużo dobra większej ilości osób przy niezmienionym wysiłku.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 7

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wsłuchiwał się w ich tętno i czuł to, co czują ci wędrowcy. Bardzo to lubił. Tyle różnych historii i wspaniałych przeżyć. Od siebie dawał im siłę. Nie wiedzieli o tym, ale zauważali, że kiedy ruszali w dalszą drogę, czuli się wspaniale. Kamień również był szczęśliwy. Kto by pomyślał, że to w ogóle jest możliwe? Taka właśnie historia.

Autor: Wędrowny Grajek

Przydrożny kamień – 6

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy podskakiwał lekko. Nie chciał pozwolić, by w błogim odpoczynku nabrali w siebie spokoju, odzyskali siły.

Był to bowiem zaklęty mnich. Przemierzał ongiś drogi, aby w miastach i siołach głosić płomienne nauki. Za swą niezłomność, za brak zrozumienia dla ludzkich słabości i chęci poszukiwania, skazany został na bezruch i niespokojne trwanie.

Miał tak być zastygnięty do czasu, aż przyjdzie doń ktoś, kto się nie zachowa typowo, czyli nie ucieknie, tylko zainteresuje się kamieniem.

dla Ciebie napisał Motyl

Przydrożny kamień – 5

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zwracał uwagę na majestat i długowieczność.

Fascynujące jest to, jak różna jest perspektywa patrzenia i działania dziecka, osoby dorosłej, a także starca.

Dla długowiecznego kamienia starzec może być kimś w rodzaju dziecka.

Chciałoby się zauważyć – perspektywa, perspektywa, perspektywa…

dla Ciebie napisał Adam

Przydrożny kamień – 4

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy obdarzał ich darem akceptacji i nieograniczoności czasu, jakiego sam doświadczał. Idący w dalszą drogę odczuwali więcej spokoju i radości, ale tylko ci, którzy potrafili się naprawdę zatrzymać…

Autor: Ewa Majewska