Przydrożny kamień – 23

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy można było odczuć delikatny, ciepły wiaterek. Umysły ludzkie się otwierały, a przyroda stawała się bardzo spokojna. Jakby uzupełniała myślenie.

Przemijanie jest dla każdego czymś innym. Też każda istota przemija po swojemu. Tutaj kamień zadał sobie pytanie: „czy jak przestaniemy liczyć czas, to przestaniemy przemijać”?

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 22

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy koncentrował się na tym, by w upale podarować im tyle chłodu, ile tylko miał, a gdy było zimno – oddawał im całe ciepło skumulowane z promieni górskiego słońca.

W ten sposób poznawał różnych ludzi. Jedni opierali się na kamieniu tylko dla równowagi, by poprawić sznurówki i natychmiast biegli dalej. Inni z ulgą opuszczali na niego cały ciężar siebie albo swojego bagażu. Jeszcze inni podchodzili tylko, by okopać kamień butami i oczyścić je z błota. Ale było też wielu podróżnych, którzy doceniali chłód i ciepło kamienia, jego wagę i stabilność. Niektórym jego spłaszczony, łagodny kształt pozwolił pokroić bochen chleba, innym – przepakować plecak. Ktoś przewinął na nim niemowlę, ktoś inny napisał list. Szczeliny, wykruszone lodem i wypłukane deszczem w ciągu lat pod niebem, nie pozwalały wodzie gromadzić się na płaskiej powierzchni kamienia, dlatego pozostawał gładki i gotowy do pomocy przechodniom.

Od kiedy kamień przestał odliczać czas, nie odczuwał już wcale jego upływu. Zajmowało go tkwienie w bezruchu i bycie dla innych, nawet bardzo ruchliwych istot. Nie wiedział, od kiedy tak trwał i nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Pewnego zimowego dnia, w jego okolicy z wysokiej góry zeszła lawina i pchnęła kamień ze sobą aż do stawu. Zanim zapadł się w ciemność, zdążył pomyśleć z nadzieją, że ta głęboka czerń pod lustrem wody być może również ma swoje ruchliwe istnienia i swoje kamienie, i on też jakoś się tam odnajdzie.

Autor: Justyna Czekała

Przydrożny kamień – 21

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zauważał, że gdy pada śnieg lub deszcz – wędrowców jest mało. Latem, przy dobrej pogodzie, jest ich najwięcej. Wędrują ludzie młodzi, starsi i dzieci. Często z plecakami. Dokąd oni idą lub skąd wracają? Czy ich celem jest tylko podróżowanie? Czy może wędrując, dążą do osiągnięcia czegoś swojego?

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 20

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy uwielbiał ich obserwować. Sympatią obdarzał zwłaszcza tych, którzy wyciągali kompasy i sprawdzali, czy zmierzają jeszcze we właściwym kierunku.

Autor: Ewa Majewska

Przydrożny kamień – 19

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wsłuchiwał się w ludzkie myśli i uczucia. Wyobrażał sobie, że sam to wszystko przeżywa.

Aż pewnego dnia usiadł na nim robotnik drogowy, zjadł śniadanie, a kamień wyczuł że nastąpi w jego istnieniu jakaś zmiana. Po śniadaniu robotnik wielkim młotem rozbił kamień na drobny gruz i rozsypał go na budowanej nieopodal autostradzie. Droga została utwardzona, a na jej nawierzchni położono asfalt.

dla Ciebie napisał Andrzej

Przydrożny kamień – 18

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zastanawiał się, o czym myślą zmęczeni wędrowcy.

Kamień troszczył się o nich. Chciał przekazywać im swoje doświadczenia i siłę. Miał sposoby, by to realizować. Ludzie, myśląc, że tylko odpoczywają, dostają jeszcze w prezencie dobre myśli. To sprawia, że lubią to miejsce i często do niego wracają.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 17

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zostawał im przywrócony KAMIENNY SPOKÓJ, a zmęczone życiem, skołatane nerwy mogły poluzować wreszcie swoje zaczepy…

Autor: Ewa Majewska

Przydrożny kamień – 16

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy, gdy już miał osunąć się w odmęt czasu, zdarzyło się coś pięknego…, podniósł go i przytulił do serca tajemniczy wędrowiec. Ciepło jego dłoni i serca sprawiły, że skorupa, która przez setki lat przyrastała na kamieniu, uleciała jak motyl…

Potwierdziło się to, co wszyscy wiemy od wieków – prawdziwa miłość potrafi rozkruszyć każdą skałę.

dla Ciebie napisał Patisonek

Przydrożny kamień – 15

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy ominął go człowiek, który wracał do domu z wiadrem pełnym złapanych ryb. Rybak odwrócił głowę, a później cofnął się, by usiąść na kamieniu. Kamień milczał, ale człowiek poczuł się „oświecony”. Myśli przychodziły jedna po drugiej, a to wszystko lepiej tłumaczyło świat, w którym funkcjonował. Pomyślał: „To jest dobry kamień, będę go odwiedzał częściej”.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 14

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zdejmował z ich ramion zbędne ciężary, dodając w zamian lekkość oraz wsparcie ZIEMI, w której zanurzony był od wieków.

Autor: Ewa Majewska