Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć doskonale wiedziała, co zobaczy – znajome ściany, komodę z książkami oraz akwarium i… męża, który, lekko pochrapując, spał obok niej. Z przedpokoju dobiegało sapanie psa. Widocznie ukochanej suni, też się coś śniło.
Drobna kobietka przeciągnęła się i pomyślała, że na szczęście wszystko jest w porządku i pod kontrolą. Rano zacznie się normalny dzień, a ona, jak zwykle, będzie zarządzała rodzinnym rytmem i domownikami – czyli mężem i sunią. „Dobrze, że dzieci się już usamodzielniły” – pomyślała i przypomniała sobie, że jutro przychodzą na obiad. Zaczęła się zastanawiać, co dla ich przygotuje i… zasnęła…
Wtedy przebudził się na chwilę jej mąż. Popatrzył z czułością na jej drobną twarzyczkę i pomyślał – „Kochanie, dziękuję Ci, że jesteś ze mną” – i… znowu zasnął.
Ranek był podobny do poprzednich poranków. Kobieta, szykując śniadanie dla męża, układała w myślach plan zajęć, zadowolona, że będzie to kolejny, udany dzień…
dla Eli napisała Kokoryczka