Rozległa pustynia – 11

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł dostojnie i rozglądał się po okolicy.

Był tu nowy. Większość życia spędził na innej pustyni, a tu zawędrował razem z karawaną. Za nim widoczne były sylwetki pozostałych wielbłądów. Wszystkie szły zgodnie, w tym samym kierunku, niosąc na sobie bagaże oraz ludzi i ich sprawy.

Pierwszy wielbłąd przyspieszył kroku. W oddali zobaczył połyskującą tarczę wody i zielone palmy. Oaza…

Na szczęście oaza była prawdziwą oazą, a nie fatamorganą!

Wszystkim wielbłądom zdjęto ich ładunki. Zwierzęta porządnie odpoczęły przed dalszą drogą. A nasz wielbłąd dalej przyglądał się uważnie, bo tę oazę też widział po raz pierwszy w życiu.

dla Felka napisała Kokoryczka

Stado obłoków – 29

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były zadaniem egzaminacyjnym Jagódki, która dzisiaj kończyła drugi rok nauki. Dwa lata pilnie uczyła się teorii, a dziś w Sali Ćwiczeń, pierwszy raz miała zademonstrować zastosowanie tej wiedzy praktyce – w świecie wirtualnym, stworzonym na potrzeby Szkoły Czarowania. Obłoki były solidne, piękne i wkrótce spadł z nich wirtualny deszcz, nawadniając wirtualny Nowy Świat. Ku swojemu zdziwieniu, Jagódka była pierwszą osobą, której udało się zaliczyć ten egzamin.

Autor: Archiwista SC

Stado obłoków – 18

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były bardzo ciekawe, co tam na dole będzie się działo.

Kropelki porannej rosy, które rano wyparowały i dołączyły do chmurek, opowiadały, że ludzie szykują wielki festyn. Na łąkach będą rozłożone stragany, tancbuda, karuzela i inne atrakcje dla dorosłych i dla dzieci. Może nawet będą wyścigi rowerowe…

Obłoki zainteresowały się tym, więc płynęły bardzo wolniutko, chwilami nawet zatrzymywały się – bo chciały zobaczyć jak najwięcej.

dla Adasia napisała Kokoryczka

Morskie fale – 47

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży siedział rozbitek. Obok niego leżało kilka desek. Uznał, że najwidoczniej fale wyrzuciły je na ląd, tak samo, jak przyniosły tu jego. Rozbitek westchnął ciężko, wstał i ruszył na obchód wyspy. Chciał sprawdzić, czy ktoś jeszcze uratował się z katastrofy. Warto byłoby mieć jakieś towarzystwo… Poza tym, może fale wyrzuciły na brzeg jakieś pożyteczne przedmioty… Obszedł wyspę dookoła. Okazało się, że była maleńka – raczej wysepka, niż wyspa. Nie znalazł nikogo. Również niczego. Był on, biała plaża, kilka drzew, duża kępa traw i parę desek. Co może z nimi zrobić?

Był optymistą, więc wiedział, że na pewno znajdzie dobre rozwiązanie…

Autor: Jenczy

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 49

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła mężczyznę swoich marzeń. Nigdy wcześniej go nie spotkała, a jednak wydawał się znajomy.

Nic dziwnego, śnił się jej co noc. Tańczyła z nim, przytulała się do niego, czuła jego ciepłe dłonie… Dotąd nie widziała jego twarzy, ale teraz nie miała wątpliwości. To był on! Ten jedyny, wymarzony, idealny i realny zarazem.

Król uśmiechnął się do niej. Widział jej zakłopotanie, więc nie podchodził, żeby nie peszyć jej jeszcze bardziej. Zaprosił do tańca jedną z dam dworu. Rozpoczął się bal…

Kobieta przycupnęła na wolnym fotelu i nie odrywała oczu od przystojnego władcy. Śledziła każdy jego ruch. Stopniowo uspokajała się. Oddech się wyrównał. Oparła głowę o oparcie fotela. „Czy to sen?” – pomyślała.

– To prawda, jawa a nie sen – usłyszała odpowiedź.

– Tak głośno myślę? – zapytała.

– Nie – odparł król – ale miałaś to pytanie wypisane na twarzy.

– To ty…

– Tak, to ja. Długo czekałem na ciebie.

Król podał jej rękę i poprowadził do tańca. Przetańczyli całą noc, aż do białego rana.

Teraz, leżąc w łóżku, nadal miała przed oczami jego kochaną twarz.

Autor: Kokoryczka

Stado obłoków – 4

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były to ciekawe czasy. Wiele się działo i ludzie walczyli o przetrwanie.

Niewielu z nich patrzyło w niebo, a jeszcze mniej zwracało uwagę na obłoki nad nimi przepływające.

Być może kiedyś to się zmieni. Znowu nastaną czasy spokojne, wręcz nudne, i znowu ludzie zaczną doceniać otaczające ich piękno…

Autor: Złota Rybka

Była sobie łąka – 64

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W środku mały krasnoludek rozmawiał z jeszcze mniejszą dziewczynką – Marysią.

Przygotowywali wspólnie niespodziankę dla mieszkańców domku. Zastanawiali się, co mogłoby ich ucieszyć. Ustalili, że wspólnie posprzątają i odkurzą mieszkanie. Krasnoludek zaproponował, że sam naprawi zepsute sprzęty, a Marysia powiedziała, że nakarmi zwierzęta, przyszyje oderwane guziki i zaceruje podarte skarpetki.

Dobrze im się pracowało. Uśmiechali się do siebie, zadowoleni, że uda się im zrobić wszystko, co zaplanowali. Rzeczywiście się udało! Zdążyli się jeszcze napić dobrej herbaty i skorzystali z zaproszenia podwórkowego psa. Schowali się w jego budzie, skąd mieli dobry widok na domek, otwarte okno i pokój…

Autor: Archiwista SC