Mróz malował – 24

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Ciekawie to wyglądało z drugiej strony. Ośnieżony dom, zaszronione szyby i ciekawe oczy spoglądające przez wychuchane dziurki. Oczy zielone, niebieskie lub piwne. Czasem jedno, a czasem kilka na jednym oknie.

Kolorowe oczy. Ciekawe barwne akcenty na tle śnieżnego domu i oszronionych szyb.

dla Kasi napisała Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 52

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich ja – mała Iskierka.

Szukałam Mgiełki, która mi się gdzieś zawieruszyła… Bez niej czułam się niekompletna, więc rozglądałam się uważnie, bo bardzo chciałam ją odnaleźć.

Widziałam Braciszka i Siostrzyczkę, którzy razem z Merlinem przeszli do Szkoły Czarowania przez portal, jaki utworzył dla nich mój nauczyciel – Głos.

Widziałam nawałnicę, która potem przeszła przez miasto i cudowną pomoc Niebiańskich Istot, które Głos nazywa Pomocnikami i Ratownikami.

Przeszukałam dokładnie cały Plac i zajrzałam do kawiarni. Okazało się, że właśnie w niej schowała się Mgiełka. Przycupnęła w kąciku i wyglądała na zagubioną. Ucieszyła się na mój widok i obiecała, że w przyszłości postara już nie odłączać ode mnie.

Mam nadzieję, że dotrzyma słowa, bo bez niej jestem niekompletna i czuję się nieswojo.

Autor: Iskierka

Mróz malował – 23

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i na sposób dziecięcy rozmyślać. Zauważać ludzi, którzy odśnieżają lub poprzez zaspy idą do pracy. Oglądać padający śnieg i ślady zwierząt na śniegu. Poznawać obyczaje i obrzędy świąteczne. To wszystko jest piękne, ale przychodzi wreszcie czas, gdy młody obserwator staje się dorosłym odśnieżającym.

Autor: Adam

Mróz malował – 22

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz.

Mała dziewczynka była zafascynowana tą zabawą. Chuchała na szybę i oglądała świat za oknem. Gdy jeziorko zamarzało, chuchała znowu i znowu wyraźnie widziała to, co było po drugiej stronie szyby.

Zabawa zajęła ją tak bardzo, że nie dała się od niej oderwać. Nawet nie zauważyła, że starszy brat zapraszał ją na sanki. Cały wieczór chuchała, żeby pielęgnować małe czarne jeziorko na zamrożonej szybie – jeziorko pozwalające wyjrzeć na zewnątrz.

Zasnęła przy tej zabawie. Dziadek wziął ją na ręce, a babcia przyświecała mu latarką, bo przepaliła się żarówka w przedpokoju. Ułożyli małą w cieplutkim łóżeczku, w cieplutkim pokoiku, tak ciepłym, że mroźne kwiaty nie dały rady wyrosnąć na jego szybie. Dziadek dorzucił drewno do kominka, spojrzał na śpiącą wnusię i zmarszczył brwi, jakby się nad czymś zastanawiał. Babcia porozumiewawczo dotknęła jego ramienia. Dziadek odsunął się od łóżeczka ciągle zachmurzony, jakby czegoś mu brakowało. Rozjaśnił się, gdy usłyszał bajkę, którą wnusi zaczęła opowiadać jego żona. To o to chodziło! Tego brakowało! Usiadł wygodnie i wsłuchał się, jak żona opowiada bajkę o Mrozie, który maluje kwiaty na szybach i o Śnieżynkach mieszkających w pięknym, mroźnym, zimowym pałacu. Pałacu pełnym lodowych rzeźb, nawet kwiatów. Pałacu pełnym Śnieżynek, które wdzięcznie poruszają się, śmieją i wirują we wspólnym tańcu.

dla Małej Hani napisała Kokoryczka

Przez kawiarniane okno – 51

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich moje drugie ja, czyli Iskierka. Tworzymy jedność, całość i zwykle jesteśmy nierozłączne.

Postanowiłam sprawdzić, jak może wyglądać życie bez mojej drugiej połówki. Uciekłam do świata ludzi, korzystając z przejścia, którym przeszedł Merlin, by ratować Braciszka i Siostrzyczkę.

Miasto przeraziło mnie. Gwar, tumult, zaduch, tłok…

Schowałam się w kawiarni i tęsknie patrzyłam na plac, modląc się, by Iskierka znalazła się przy mnie. Wkrótce ją zobaczyłam. Jest wierną przyjaciółką. Wyruszyła za mną! Jednak bałam się wyjść z kawiarni na ten dziwny plac.

Iskierka mnie odnalazła i znów jesteśmy razem. A ja sobie teraz myślę, że może jednak nie warto rozdzielać tego, co powinno być połączone.

Autor: Mgiełka

Mróz malował – 21

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli dmuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Za oknem kraina jak z bajki. Dachy pokryte szronem. Na gałęziach drzew i krzewów osiadł biały mróz i czarne kruki. Na śniegu widać ślady ptasich łap. Z osiedlowej górki dzieci zjeżdżają na sankach i na nartach. Szczęśliwe, roześmiane, z rumianymi od mrozu twarzami. Obok usypana śniegowa mulda. Co odważniejsi próbują sił w skokach na nartach. A wokół górki spacerują babcia z dziadkiem. Obserwują swoich wnuków, szczęśliwi z ich szczęścia.

Gdy zaczął zapadać zmierzch, wrócili z nimi do domu. Siedli przy kominku, popijając gorącą, rozgrzewającą herbatę z sokiem malinowym. Na zmianę opowiadali im bajki. A wnuki, wtulone w dziadków, usnęły i śniły o lodowej krainie.

dla Felka napisała Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 20

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Z każdym kolejnym chuchnięciem utrwalała się. Jaka siła i moc tkwi w utrwalaniu i powtarzaniu! Doceńmy ją.

Autor: Ewa Majewska

W dolinie – 36

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, leżała w łóżeczku mała dziewczynka. Czekała na tajemniczą wróżkę, która spełni jej trzy życzenia. Wiedziała, że przyjdzie. Tata jej to obiecał.

Autor: Patisonek

Mróz malował – 19

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Dzisiaj dzieci nie były zainteresowane oglądaniem zimowych widoków. Obsiadły dziadka, którzy przyjechał do nich w odwiedziny i prosiły go o kolejne opowieści.

Chciały być jak najbliżej niego. Cieszyły się jego widokiem, zapachem, dotykiem spracowanych rąk, a przede wszystkim spojrzeniem dobrych, uśmiechniętych oczu. Dziadek, jak zwykle, patrzył na nie z wielką miłością, a każde z nich czuło się wtedy lepsze i bardziej kochane.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Mróz malował – 18

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć las.

Dalej już siłą wyobraźni można było zobaczyć znajdujące się w nim sarny, rzeczkę, mostek i polne kwiaty na łące za lasem. Wyobraźnia jest dobra, bo pozwala zobaczyć, że mimo mrozu kwitną kwiaty.

Jednak warto do lasu chodzić naprawdę. Do lasu idziemy po nic, ale mimo to dostajemy bardzo dużo. Nie ma w tym nic złego, by do lasu pójść na przykład też po grzyby.

Autor: Adam