Mróz malował – 32

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, gdzie mróz kontynuował rozbielanie świata, malowanie świata. Czyjego? Naszego świata, ich świata, wspólnego świata może? Więc też weźmy niewidzialne pędzle i pomalujmy świat… „na żółto i na niebiesko” i na kolorowo! Bez zbędnych podtekstów, bo komu i czemu mają one służyć?

Autor: Ewa Majewska

Mróz malował – 31

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Szkoda psuć taką piękną i niepowtarzalną dekorację okna, pomyślałam. Wychuchana dziurka zepsułaby dzieło Dziadka Mroza. Opatuliłam się szczelniej pledem i usiadłam w swoim ulubionym kąciku z widokiem na okno, na akwarium z kolorowymi małymi rybkami i roślinkami zielonymi, które tak ochoczo rozmnażałam w lecie. Wkrótce pochłonęła mnie książka i zapomniałam o ornamencie na szybie.

Autor: Felek

Mróz malował – 30

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, na zimowy pejzaż.

Ziemia otulona śniegową pierzyną. Krzaki i drzewa okryte białym puchem. Czasami widać było światełka domów. Światełka, które przebijały się przez śnieżne zasłony zaspy.

W domu było gwarno i wesoło. Cała rodzina zjechała na ferie i wypełniła górski zimowy dworek swoim gwarem i ciepłem. Ogień płonął na kominku. Z kuchni dobiegały zapachy smakowitych potraw. Dorośli rozluźnieni wypoczywali, a dzieci bawiły się w chuchanie na zamarznięte, pokryte lodowymi kwiatami, szyby. Dmuchały delikatnie, bo zauważyły, że te dziurki, lodowe jeziorka, szybko zamarzały i wyglądały jak małe kółeczka, małe szybki na większej szybie.

Dzieci wymyśliły sobie, że te kółeczka mogą udawać środki kwiatów. Rumianki mają białe kwiatki i żółte środeczki, a tu, na szybie, dzieci mają lodowe, misternie cyzelowane kwiaty z lodowymi, białymi środeczkami.

Dmuchały na szybę tak, by swoje lodowe kółeczka wpasować w kompozycję ukształtowaną przez mróz.

Autor: Ewa Damentka

Mróz malował – 29

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

A na zewnątrz śnieżna zamieć zasłoniła świat. Wielkie, zielone dinozaury wolno posuwały się po oblodzonej ścieżce. Prowadziła ona na zamarznięte morze przypominające gigantyczne lodowisko. Kiedy zwierzęta dotarły na miejsce, zaczęły się ślizgać, jak małe dzieci zachwycone zabawą.

Niespodziewanie, gruba warstwa lodu pękła pod ciężarem olbrzymów i woda wciągnęła ich wielkie ciała pod lód. Jednemu z nich udało się wydostać z morskiej otchłani.

Pomógł pozostałym dotrzeć na brzeg. Wszyscy usiedli przytuleni do siebie, ogrzewając się swoimi ciałami.

Autor: Wędrowny Grajek

Mróz malował – 28

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć zimę.

Tak było kiedyś. Teraz mamy ocieplane budynki, szczelne i wieloszybowe okna. Kiedyś było inaczej – mówią starsi.

Taki obraz zimy skłania do zastanowienia, co pozostawić w naszym życiu, a co zmienić i w jakim stopniu włożyć na siebie „nowe”.

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 54

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich pijany w dym menel. Nagle z góry spadło na niego coś dużego. Na chodniku połączyli się w jeden klops wieprzowo-wołowy. To skoczył z czwartego piętra miłośnik PO, który nie mógł znieść rządów Kaczyńskiego.

Autor: Lesiunio

Mróz malował – 27

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i coraz wyraźniej zobaczyć, to co się chce WIDZIEĆ. Tylko tyle i aż tyle.

Autor: Ewa Majewska

Mróz malował – 26

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz… A tam świat wyglądał jak zaczarowany. Biały puch otulał mięciutko wszystko: dom, drzewa, krzewy, trawnik, płot. Samochody zasypane śniegiem przybrały zabawne kształty.

dla Felka napisała Grażyna

Przez kawiarniane okno – 53

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dziewczyna. Rudowłosa, ścięta na Egipcjankę. Kapelusz miała z innej epoki. Dzisiaj już nie spotykany. Któż to może wiedzieć – może z okresu międzywojennego. Prowadziła pastelowy, zielony rower. Składak ten także z lamusa. Nos zadzierała wysoko. Spojrzałem na dłonie. Nie było na nich obrączki… Dzisiaj takie piękno nie ma już wzięcia…

Autor: Jakubek

Mróz malował – 25

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Wtedy można było zobaczyć płotek i śnieżne zaspy. To małe jeziorko tworzyło klimat naturalnego bezpieczeństwa. Przecież, przez tak małe jeziorko przenikanie chłodu i śniegu jest mniejsze, niż gdyby obraz zewnętrzny był oglądany przez całe niezamrożone okno.

Autor: Adam