Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył swoje dawne kłopoty.
Dobrze bawiły się – przyćmione światło, dym z cygar, zapach perfum, karty, roznegliżowane kobiety, muzyk grający skoczne melodie na pianinie, obok wielka kartka z napisem „UWAGA – nie strzelać do pianisty”, kowboje, chodzący rozkołysanym krokiem, z coltem u pasa.
Archiwista stał jak skamieniały. Kłopoty zobaczyły go i nie były zadowolone. „Znowu ten stary ciamajda” – jęknął któryś z nich. Zaczęły się naradzać. Jeden z nich krzyknął: „Wynoś się! Nie chcemy cię tutaj! Nie po to uciekliśmy, żebyś nas odnalazł”.
Patrzyły groźnie w jego stronę. Mężczyzna cofnął się zaskoczony. Obok niego przebiegło kilka cieni. Rozpoznał je bez problemu – to jego aktualne kłopoty. Skoczyły do sali z dawnymi. Drzwi się zamknęły, ściana zasunęła, a przycisk zniknął.
Archiwista czuł olbrzymie zdumienie, aż potrząsnął głową z niedowierzaniem. I pomyślał: „Kłopoty zniknęły. Już nie mam żadnego usprawiedliwienia. Muszę być zdrowy i zadowolony. Inaczej to wszystko nie miałoby sensu”.
Autor: Ewa Damentka