Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do sali z perskimi dywanami samego maharadży. Zapach wonnych olejków mieszał się tam z dymem z fajki wodnej, a z ciężkich kotar zasłaniających szczelnie okna opadał kurz, przy każdym ich dotknięciu.
Tego wieczoru rozmowy zgromadzonych tam mężczyzn były jakby cichsze i mniej gwałtowne w swoim przebiegu, niż zazwyczaj, kiedy nie słychać brzmienia harfy.
Autor: Ewa Majewska