Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy podskakiwał lekko. Nie chciał pozwolić, by w błogim odpoczynku nabrali w siebie spokoju, odzyskali siły.
Był to bowiem zaklęty mnich. Przemierzał ongiś drogi, aby w miastach i siołach głosić płomienne nauki. Za swą niezłomność, za brak zrozumienia dla ludzkich słabości i chęci poszukiwania, skazany został na bezruch i niespokojne trwanie.
Miał tak być zastygnięty do czasu, aż przyjdzie doń ktoś, kto się nie zachowa typowo, czyli nie ucieknie, tylko zainteresuje się kamieniem.
dla Ciebie napisał Motyl