Nitki babiego lata – 47

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Wodna rusałka postanowiła pozwiedzać okolicę. Dawno tego nie robiła, zajęta codziennymi sprawami. Zaskoczona zobaczyła, że zniknęły okoliczne lasy, a wieś już prawie podeszła pod łąkę sąsiadującą z laskiem, w którym płynął jej strumyk.

Właściwie to chyba nie była wieś, pomyślała, obserwując wielopiętrowe domy i dziwne drogi, po których jeździły niezwykłe pojazdy. Poruszały się same, żaden z nich nie był ciągnięty przez konie!

– Jesteś wreszcie – powitała ją inna rusałka, rozglądając się z troską po okolicy.

– Znowu musimy odejść? – z żalem zapytała pierwsza – dopiero trzysta lat temu się tu sprowadziłyśmy…

– Świat przyspiesza, być może następne miejsce starczy tylko na pięćdziesiąt lat… lub krócej… – skomentowała druga.

Wróciły do strumyka i popłynęły nim do większej rzeki, by w jej dopływach znaleźć kolejne, dobre dla siebie miejsce.

Autor: Mgiełka-Iskierka

Stado obłoków – 44

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były ciekawe świata, więc rozglądały się dookoła. Dziś zwiedziły już spory kawałek Europy. Widoki były ładne, Miały dobrego przewodnika – wiatr. Wiedziały, że bezpiecznie dotrą tam, gdzie powinny się dostać, więc spokojnie przyglądały się zielonej krainie, nad którą właśnie przepływały.

Autor: Mgiełka-Iskierka

Przez kawiarniane okno – 52

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich ja – mała Iskierka.

Szukałam Mgiełki, która mi się gdzieś zawieruszyła… Bez niej czułam się niekompletna, więc rozglądałam się uważnie, bo bardzo chciałam ją odnaleźć.

Widziałam Braciszka i Siostrzyczkę, którzy razem z Merlinem przeszli do Szkoły Czarowania przez portal, jaki utworzył dla nich mój nauczyciel – Głos.

Widziałam nawałnicę, która potem przeszła przez miasto i cudowną pomoc Niebiańskich Istot, które Głos nazywa Pomocnikami i Ratownikami.

Przeszukałam dokładnie cały Plac i zajrzałam do kawiarni. Okazało się, że właśnie w niej schowała się Mgiełka. Przycupnęła w kąciku i wyglądała na zagubioną. Ucieszyła się na mój widok i obiecała, że w przyszłości postara już nie odłączać ode mnie.

Mam nadzieję, że dotrzyma słowa, bo bez niej jestem niekompletna i czuję się nieswojo.

Autor: Iskierka

Przez kawiarniane okno – 51

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich moje drugie ja, czyli Iskierka. Tworzymy jedność, całość i zwykle jesteśmy nierozłączne.

Postanowiłam sprawdzić, jak może wyglądać życie bez mojej drugiej połówki. Uciekłam do świata ludzi, korzystając z przejścia, którym przeszedł Merlin, by ratować Braciszka i Siostrzyczkę.

Miasto przeraziło mnie. Gwar, tumult, zaduch, tłok…

Schowałam się w kawiarni i tęsknie patrzyłam na plac, modląc się, by Iskierka znalazła się przy mnie. Wkrótce ją zobaczyłam. Jest wierną przyjaciółką. Wyruszyła za mną! Jednak bałam się wyjść z kawiarni na ten dziwny plac.

Iskierka mnie odnalazła i znów jesteśmy razem. A ja sobie teraz myślę, że może jednak nie warto rozdzielać tego, co powinno być połączone.

Autor: Mgiełka