Drewniana łódka – 23

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce należało, wykazując się czujnością i refleksem, szybko zareagować na zbliżające się fale i pozbierać z brzegu wszystkie porozkładane tam rzeczy. Inaczej fale same je wyzbierają i same wyrzucą potem na brzeg – kilka kilometrów dalej.

Autor: Ewa Majewska

Drewniana łódka – 20

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka znalazła się dużo wyżej niż poprzednio. Inne łódki także. Ciekawe jest wrażenie, patrząc na grunt pozostający na swoim miejscu, przy „rosnącej” wodzie. Tutaj refleksja, że wodna fauna i flora musiały się do tego przygotować.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 19

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce wskoczyły na nią zwierzęta, które porwał prąd rzeki. Wgramoliły się i z wycieńczenia padły nieruchomo, mimo iż w normalnych warunkach obudziłby się w nich dziki instynkt i zapewne pożarłyby się nawzajem.

Autor: Ewa Majewska

Drewniana łódka – 18

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce król zobaczył, że futro przy jego płaszczu nasiąka od gromadzącej się na dnie wody. Westchnął i drżącymi rękoma zaczął wyrzucać z łódki kolejno berło, koronę, skrzynię złota. Zarzucony desperacko na wystające z wody konary płaszcz uratował królewski zad.

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 17

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce wędkarz, siedzący na łódce z papierosem w ustach, ujrzał szybko płynącą łódź motorową. Dziobem rozdzierała wodę i tworzyła ogromne fale. Zaczął w pośpiechu zbierać rozstawione na wodzie wędki, aby łódź ich nie pozrywała. Stwierdził, że nie zdąży, więc odwrócił się ku brzegowi, z zamiarem zejścia na ląd. W tym momencie silna fala uderzyła w łódkę. Zakołysała nią. Wędkarz stracił równowagę i zatopił się pod wodą. Koledzy pośpieszyli z pomocą. Rzucili koło ratunkowe. Wędkarz wydostał się na ląd z papierosem w ustach, który pod wpływem wilgoci zgiął się ruchem powolnym i spoczął na jego brodzie. A on był szczęśliwy, że go utrzymał, bo nikt na przystani nie pamięta go bez papierosa w ustach.

dla Ciebie napisało Stare Dobre Małżeństwo

Drewniana łódka – 16

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce była to tzw. najwyższa woda. Obserwowała to grupa turystów. Byli pod dużym wrażeniem. Widzieć takie zjawisko na żywo, to ciekawe przeżycie. Gdy woda już całkiem opadnie, ma się wrażenie, że było tak cały czas.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 15

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce tylko na łódce było jeszcze bezpiecznie – przynajmniej na jakiś czas. Zapuszczono jeszcze raz silnik i równym kursem zaczęto poszukiwać stabilnego lądu lub kogoś, kto potrzebował pomocy i dałoby się go jeszcze uratować.

Autor: Ewa Majewska

Drewniana łódka – 14

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce zalała ona cały świat pewnego człowieka. Topił się i widział, jak tonęło wszystko, co dotąd znał.

Bezradnie patrzył, jak łódka uwalnia się, bo łańcuch, którym przymocował ją do pomostu, zsunął się z palika.

Człowiek nie chciał, a może nie umiał wsiąść do łódki… Nie chciał, a może nie umiał zostawić swojego świata, który właśnie tonął w odmętach… Łódka odpłynęła, a on się temu przyglądał…

O dziwo, nie zatonął. Nie wie, jak to się stało, ale nie zatonął. Jednak nie został w swoim świecie. Nawet nie wie, gdzie ten świat jest, bo powódź, która wcześniej udawała falę przypływu, zaniosła go gdzieś daleko, nie wiadomo gdzie. Na nowe lądy, nowe wody, do nowych ludzi, nowych zasad…

Człowiekowi ciężko żyć w tym nowym świecie, w którym wszystko jest nieznane. Nie ma tego, do czego się przyzwyczaił. Wie jednak, że powinien do tego nowego przywyknąć…

Tęsknota za starym światem nie mija i często szarpie, więc czasami człowiek marzy po cichutku, że nadejdzie nowa powódź i zaniesie go z powrotem do jego poprzedniego świata… może… kiedyś….

Autor: Ewa Damentka