Drewniana łódka – 42

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce stare koryto dla świń, pomalowane wczoraj na biało, wypełniło się po brzegi. Łódeczkę Mateusz wystrugał specjalnie dla Ani poprzedniego popołudnia, kiedy deszcz przerwał mu koszenie trawy na Zielonym Wzgórzu. Nie lubił zbyt wiele rozmyślać o uczuciach, ale zachwyt Ani był dla niego źródłem ogromnej radości i już nie mógł się doczekać, kiedy pokaże jej tę zabawkę. Ani zalśnią oczy i zacznie zaraz opowiadać swoje niestworzone historie o driadach i innych duszkach uwięzionych w wodzie, a on, Mateusz, zapali fajkę i będzie udawał, że nuży go cała ta dziewczęca paplanina.

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 40

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce „Blue Wind” wyruszyła na poszukiwanie przygód.

Kapitan, a zarazem samotny podróżnik na tej łódce, rozwinął żagiel. Pogoda była wyśmienita. Niebo było pogodne i nie było na nim żadnej chmurki. Wiał sprzyjający wiatr. Przygoda była tuż, tuż…

Autor: Anna-Maria

Drewniana łódka – 39

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce Kordelia Fitzgerald poczuła, że oto jej życie było zagrożone bardziej, niż w trakcie polowania na tygrysy. Nie była wprawdzie nigdy na safari, ale mogła sobie doskonale wyobrazić, jak bardzo zagrożona musi się czuć panienka na polowaniu. Zawołała na pomoc, ale odpowiedziało jej tylko echo własnego poetycznego głosu, który jednak nie miał żadnego wpływu na umiejętności pływackie Kordelii. Jej jedwabiste pantofelki były już kompletnie przemoczone, szal opadł z ramion na dno przemakającej łódeczki i zmieniał barwę z bzowej na ciemny żałobny fiolet. Kordelia Fitzgerald porzuciła ostatecznie swą romantyczną wizję odegrania roli Damy z Shalott i krzyczała wniebogłosy. Nie wiedziała tylko, że przed dziobem jej łodzi znajduje się potężne spiętrzenie wody, którego drewniana łódeczka nie przeżyje. Bajecznie kasztanowate loki Kordelii Fitzgerald szybko zaszumiały razem z mieniącym się kolorami nurtem wodospadu. Tylko echo jej poruszającego wołania niosło się jeszcze wśród głuchych skał. (Och, Diano, czy to nie wzruszająca historia? – zachlipała Ania, odkładając notes.)

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 38

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce do głowy biznesmena doszło przemyślenie: „Tutaj są przypływy i odpływy, a gdzie indziej ich nie ma. Patrzmy szeroko, w dużej płaszczyźnie. Przyszłość potwierdza korzyści wynikające z planowania w dłuższym czasie, ale też wskazuje, że okoliczności mogą się zmieniać.

Autor: Adam

Drewniana łódka – 37

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce okazało się, że sztorm rośnie, zamiast maleć, zupełnie nie licząc się z przewidywaniami parametrów pogody wskazywanymi przez inteligentne systemy satelitarne. Wówczas decyzje potrafią podejmować się chyba same… szybko i zdecydowanie, bez oglądania się wstecz…, bo morze nie daje szans na powtórkę ani korektę…

Autor: Ewa Majewska

Drewniana łódka – 36

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka była wolna, bo łańcuch, który przywiązywał ją do pomostu, odplątał się.

Łódka skorzystała dobrze z tej wolności i pływała tam, gdzie miała ochotę popłynąć. Dość długo trwało, zanim zorientowała się, że człowiek, który w niej siedzi i wiosłuje, nie jest jej częścią.

Było to dla łódki dziwnie, ale lubiła tego człowieka i dalej chętnie wypływała z nim w morze.

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Drewniana łódka – 35

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce z kuchennego okna pani Linde widać było doskonale, jak cała zgraja uczniów z grupy teatralnej usiłuje przemknąć chyłkiem przez podwórko Cuthbertów. Oczywiście, prym wiodło nieznośne dziecko Maryli i Mateusza – co tych dwoje podkusiło, żeby przygarnąć właśnie tę sierotę! Już po włosach widać z daleka, że to diablę wcielone. Co tym razem? Musieli przypadkiem odblokować zbudowaną przez Mateusza i pana Harrisa tamę. Zapewne Andzia znów miała jakiś szalony pomysł na widowisko. Co za upiorna dziewucha. Mateusz znów będzie miał mnóstwo pracy na podwórzu. Maryla z pewnością osiwieje wkrótce do reszty, ale ma za swoje. Mogła słuchać dobrych rad!

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 34

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce okazało się, że noc zapowiada się na ciężką, nawet po usunięciu miejsca przecieku. ALE: Obok łódki był pomost – dało się na niego wskoczyć i odpocząć od szarpania fal. Obok pomostu – cicha uliczka z opuszczonymi domostwami – dało się w niej schronić od wiatru. Obok uliczki była druga – już ciemna, cicha i trochę straszna, pnąca się stromo pod górę, ale gdy się nią szło, widać było, że odsłoniły się kolejne OTWARTE DRZWI do opuszczonego patio z białą kanapą, podświetlonym sufitem, fotelami i stolikiem. Można już było tam zostać i przeczekać noc… Ale, obok były jeszcze drzwi do pokoju, których klamka, po jej naciśnięciu, też nie zabraniała wejścia do środka… A tam czekało wygodne łóżko, toaleta, czajnik z wodą, dzięki którym można było się ogrzać, zaspokoić pragnienie i wysuszyć przemoczone ubranie.

Takie tam zwykłe zupełnie rzeczy, które w innych okolicznościach odarte byłyby całkowicie z niezwykłej magii, czaru i poczucia bezgranicznej WDZIĘCZNOŚCI, jakie wzbudzały TU i TERAZ…

Autor: Ewa Majewska