Harfistka delikatnie – 5

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również uszu śpiącego na parapecie kota. Kot najpierw otworzył jedno oko, potem drugie. Wstał, zakręcił się i położył na odwrót. Po chwili wstał znowu i przeciągnął się powoli. Oblizał pyszczek i zeskoczył na podłogę. Był dobrym kotem i chciał koniecznie pomóc swojej pani, która nie radziła sobie z niteczkami. Kiedy kot zabrał się do pomocy, pani zaczęła na niego fukać zupełnie jak zły kot.

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 29

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty ktoś posklejał masłem czekoladowym, kartkując beztrosko podczas trzeciego śniadania. Książka była stara i bez obrazków, bloki tekstu, choć kaligrafowane, dla Dudley’a wyglądały jak kleksy. Tak, jak bezmyślnie wziął księgę w upaprane czekoladą dłonie, tak samo bezmyślnie rzucił ją z powrotem na stolik. Sięgnął po słój nutelli oraz pilota do telewizora i zastygł z otwartymi ustami przed ekranem. Kiedy po chwili księga sama przewróciła kilka swoich kart i otwarła się na zaklęciu, jego treść zajaśniała, a na jeden moment cały pokój zabłysnął magicznym blaskiem. Jednak Dudley tego nie zauważył, bo ekran telewizora ciągle migał wszystkimi kolorami.

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 26

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty skrywały ogromną wiedzę o eliksirach. Snape lubił sprawiać wrażenie człowieka, który wszystko wie i nie można go niczym zaskoczyć. Po prawdzie jednak nie znał wszystkich zaklęć – po prostu wiedział, gdzie je znaleźć. Dlatego strzegł księgi przez tyle lat. Ale teraz pojawił się ten nieszczęsny Potter i wszystko zniszczył. Cały wizerunek, pieczołowicie snuty przez profesora dzień w dzień, był zagrożony. Jak Snape utrzyma swoją mroczną reputację, kiedy cały Hogwart dowie się, że profesor wcale nie zna się na wszystkim?!

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 23

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty mieściły wszystkie przepisy skrzatów domowych z hogwarckiej kuchni. Zbliżały się urodziny Dumbledore’a i wpadł on na pomysł, by niepostrzeżenie wypożyczyć przepisy i wyprawić ucztę dla wszystkich mieszkańców Hogwartu. Na tej uczcie chciał zaserwować wszystkie dania, jakie zazwyczaj przygotowywały skrzaty. Teraz stał w osłupieniu pośród niezliczonych stert naczyń oraz wiszących w powietrzu waz i półmisków pełnych niejadalnych potraw. Właśnie zorientował się, że strony skrzaciej książki kucharskiej posklejały się w trakcie jego kuchennej przygody i wszystkie przepisy mu się pomieszały. Jakim zaklęciem naprawi cały ten kulinarny bałagan?

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 20

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty pełne były zaklęć, opisów magicznych stworzeń i historii magii. Hermiona wyszukała w szafce flaszeczkę opisaną jako esencja herbatki sosnowej, zalała nią kubek do połowy, dopełniła wodą i usiadła do nauki. Do egzaminów został jeszcze tydzień, ale ona postanowiła nauczyć się wszystkiego już tej nocy, żeby potem błyskać wiedzą na korytarzach Hogwartu. Herbatka sosnowa zapewnia jasność umysłu, więc Hermiona wychyliła cały kubek, zanim dotarła do końca pierwszego rozdziału podręcznika. Kiedy zegar wybił trzecią nad ranem, Hermiona ocknęła się z otępienia nad książką. Dlaczego siedzi w nocy przy stole? Co to za lektura? Dopiero rano odkryła, że w buteleczce po esencji sosnowej znajdował się eliksir zapomnienia – pachnący jodłą, zawierał walerianę i wodę z rzeki Lete. Że też ona, Hermiona Granger, dała się tak głupio nabrać!

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 17

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty z pozoru nie różniły się od innych skarbów Biblioteki. Jednak księga posiadała rzadką moc ukazywania każdemu jego największych lęków. Kiedy otwierali ją uczniowie, zazwyczaj spomiędzy kart wyskakiwały tłuste śmierciotule, wyślizgiwały się węże, z piskiem wylatywały nietoperze, wybiegały kwintopedy. Czasem zdarzały się talerze owsianki albo brokułów. Pewnego razu, przez przypadek otworzył księgę profesor, o którym niewiele wiedziano, a który wzbudzał ogólny respekt i stwarzał dystans między sobą a otoczeniem. Kiedy z księgi wypadło maleńkie szklane serduszko, rzucił się za nim gwałtownie, byle tylko złapać je w locie i schować, zanim ktokolwiek je dostrzeże.

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 14

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty sprawiały wrażenie pulsującej tkanki. Chłopiec nie całkiem rozumiał, jak to się stało, że otrzymał klucz do tego ciężkiego tomiszcza. Oprawione było w skórę, a jego zawartość chroniły mosiężne okucia z zamkiem, do którego klucza strzeżono dotąd jak oka w głowie. Podobno zasłużył na dostęp do księgi, choć jeszcze nic nie zrobił. Podobno miał ją dobrze wykorzystać. Podobno miał stać się ważną częścią czegoś wielkiego. Świadomość wagi tego daru nie mogły jednak przyćmić fascynacji chłopca. Kiedy skoncentrował się na tej radości, księga zajaśniała przed nim i poczuł, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu.

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 11

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były białe i miękkie w dotyku. Przypomniał mi się opis jednorożca z podręcznika “Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. Podzieliłam się tą obserwacją z chłopakami i w ciągu jednej lekcji numerologii udało nam się odkryć i powstrzymać tajny proceder uboju jednorożców. Oczywiście, pomogłam nam trochę zmieniaczem czasu, inaczej nigdy byśmy nie zdążyli. Z ciężkim sercem opuściłam tę dzisiejszą lekcję, ale przynajmniej Harry i Ron skorzystali z mojej wiedzy – po kolacji zrobiłam im w ramach niespodzianki korepetycje z tego przedmiotu. Nie rozumiem tylko, dlaczego mieli takie kwaśne miny. Ja na ich miejscu byłabym w siódmym niebie.

Autor: Justyna Czekała

Czerwcowa noc – 60

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się w las, by wśród młodzieńczych chichotów i pokrzykiwania szukać kwiatu paproci. W całym rwetesie nikt nie zauważył, że dziewczynka w czerwonej kurtce rozmawia sama ze sobą, a potem znika gdzieś w gęstwinie.

Autor: Justyna Czekała

Czerwcowa noc – 59

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się w grupach liczących od 2 do 12 osób nad zbiornik wodny o objętości 3 022 409,5 m³ i maksymalnej głębokości 5,1 m. Temperatura wody 60°F.

Autor: Justyna Czekała