Nitki babiego lata – 51

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki wprost w okno na wieży, gdzie od dawna spała młoda dziewczyna. Mieszanka woni lata, nawiewana od wielu dni do sypialnej komnaty na szczycie, powoli budziła zmysły śpiącej. Z kolejnym powiewem sierpniowego wiatru wleciał przez okno kolorowy motyl i usiadł na odsłoniętej dłoni śpiącej, łaskocząc jej skórę. Powieki królewny zatrzepotały i otwarły się.

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 49

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki, gdzie wisiała misterna konstrukcja wężyków, pomp, kryształów, liczników i kabli. Koła młyńskie obracały się z chlupotem, koła zębate powoli i równo zbiegały się wzajemnie. Głęboko we wnętrzu coś szurało, coś szumiało, coś regularnie wydawało miękkie pomruki z głębi. Machina z lekkością oddychała wilgotnym kolorowym powietrzem i wypuszczała je w sierpniowe niebo. Jej twórca z uśmiechem doglądał sprawnego mechanizmu.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 22

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również sąsiedniej celi, w której młoda kobieta podciągnęła kolana pod brodę, oparła się o ścianę i tak tkwiła wsłuchana w melodię. Muzyka choć na chwilę przenosiła ją w miejsca, do których jeszcze nie mogła sama dotrzeć; otwierała w głowie niczym nieograniczoną przestrzeń. Jeszcze kilka chwil, zanim zajęcia się skończą i mury celi zamkną się wokół osadzonej na kolejny tydzień.

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 37

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty stanowiły skarb narodowy. Wnuk kustosza muzeum, podrzucony dziadkowi do pracy przez pracujących na dwa etaty rodziców, nie miał pojęcia, co to skarby narodowe. W przedszkolu dzieci zajmowały się znacznie ważniejszymi sprawami, jak dobór właściwej kredki do malowania włosów narysowanej mamie. Kiedy kustosz wracał po dwóch minutach z toalety, wnuk rysował już tacie szeroki uśmiech.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 15

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do najdalszego kącika pokoju na poddaszu, w którym stary majster pochylał się nad odrapanym stołem. W słabym świetle lampy naftowej leżały różnej wielkości drewienka oraz narzędzia. Majster pogwizdywał melodię dobywającą się z pokoiku studentki. Trzymał w dłoni zaokrąglony kształt, rzeźbiąc w nim drobnym dłutkiem rysy chłopięcej twarzy.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 11

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również zasłuchanej kobiety o regularnych rysach, które podziwiał ukradkiem jej towarzysz. Harfa nigdy nie skradła jego serca, natomiast subtelna piękność wciąż pochłaniała uwagę mężczyzny. Cieszył się teraz, że przekonała go do tego koncertu, choć mogli spędzić cenny czas tylko we dwoje. Jednak właśnie w tym półmroku, wśród przyjaciół, na tle purpury foteli, w otoczeniu miękkich tonów harfy, jej szklące się od emocji oczy zachwyciły go jak widok milionów bieszczadzkich gwiazd. Miał ochotę wbiec na scenę filharmonii, uciszyć muzykę i powiedzieć wszystkim, że patrzą w odwrotnym kierunku – że największe piękno jest na widowni. I wtedy poczuł się najbogatszym człowiekiem na świecie.

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 32

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty falowały, kiedy tylko spoglądał w ich kierunku. Kiedy dotykał którejś strony, od księgi biło ciepło jak od kominka w chacie Hagrida. Gdy tylko chciał odcyfrować niewyraźną plątaninę znaków, tańczyły na papierze i układały się w wyrazy, a zaklęcia lśniły jakby świeżo zapisane atramentem. Bez dwóch zdań, magia zapraszała Harry’ego w swój świat.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 8

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również łóżka chorego chłopca, który leżał nieruchomo i tylko rozglądał się na wszystkie strony. Wszyscy dawno już stracili nadzieję, że cokolwiek do niego dociera, jedynie jego mama ciągle szukała skutecznego sposobu na porozumienie z synkiem. Siedziała właśnie przy jego łóżku i drzemała, bo to dla niej była już kolejna bezsenna noc spędzona przy dziecku, aż nagle obudziły ją dźwięki płynące z sąsiedniego mieszkania. Przetarła oczy i wtedy dotarło do niej, że jej ukochany synek porusza stópkami w takt muzyki.

Autor: Justyna Czekała