W samo południe – 13

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i choć, podobnie jak diament, kostka miała uporządkowaną budowę krystaliczną i zachwycała brylantowymi refleksami światła, a w dotyku była przyjemnie chłodna, jedna różnica pozostała nieubłagana: data ważności.

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 59

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki… Nad trawami i kwiatami, rozpięta między cienkimi gałązkami dzikiego krzewu, kołysała się misterna barokowa pajęczyna. Wokół jej środka drżały krople rosy. Artysta siedział w cieniu liści pogrążony w cichej kontemplacji.

Autor: Justyna Czekała

Na marmurowym blacie – 44

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zajmowały ciasne bloki znaków, których nikt z ekipy nie potrafił odcyfrować. Profesor przeciągnął wnętrzem dłoni po twarzy, desperacko usiłując sobie przypomnieć stare nauki. On jeden mógł ocalić towarzyszy. Tymczasem wskazówki zegarka na jego przegubie tykały miarowo.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 9

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, choć dla niewolnika oskarżonego o kradzież klejnotu księżniczki, spętanego i rzuconego w skwierczący piach, ta jedna kostka miała teraz wartość wszystkich diamentów świata. Niewolnik uchwycił wzrok księżniczki. Miał teraz jedną szansę, by spojrzeniem stopić jej serce.

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 57

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Wszystkie wirtualne portale wymiany informacji były zablokowane na najbliższe trzy dni, nawet stary dobry telefon leżał wyłączony w szufladzie. Zapowiadał się niczym niezmącony relaks na łonie natury.

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 55

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki, gdzie chłopak w umorusanych dżinsach, nie zważając na skwar, z determinacją szorował sprzęty, które wyjmował z wózka pełnego staroci. Potem rozkładał je na trawie do wyschnięcia. Obok leżały przygotowane narzędzia do dalszych prac. Młodzieniec już z oddali przykuł uwagę spacerowicza w słomkowej fedorze, który szedł niespiesznie brzegiem rzeki. Zajęty pracą chłopak nie zwracał na niego uwagi, ale gdyby przyjrzał się twarzy przechodnia, dostrzegłby w niej nagłe olśnienie i uśmiech człowieka zdecydowanego zrobić coś bezinteresownego. Spacerowicz podszedł bliżej i przemówił…

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 53

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki, a na przeciwnym jej brzegu mieniła się w słońcu polana dorodnych rydzów. Chłopiec podrapał się po głowie i pobiegł do szopy po sznurek.

Autor: Justyna Czekała