W samo południe – 29

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Została pani wybrana i właśnie taką kostkę, która wygląda jak prawdziwy diament, może pani dostać już dziś zupełnie za darmo! Jest to upominek dla naszych najlepszych klientów i pani, jako jeden z nich, otrzyma taki prezent bez dodatkowych opłat. Przy okazji mam dla pani niecodzienną propozycję, na pewno przyda się pani dodatkowe ubezpieczenie medyczne, ponieważ żyjemy w takich czasach, że dodatkowe ubezpieczenie to właściwie jest już dla niektórych standard. Więc żeby nie zabierać pani czasu, ja tylko powiem, że to jest doskonała oferta i sam z niej skorzystałem i bardzo polecam. Oczywiście diamentową kostkę otrzyma pani w prezencie. Natomiast ja, ze swojej strony z czystym sumieniem, mogę polecić tę ofertę, a pani nic nie musi robić, nie trzeba nic podpisywać, nic odsyłać. Wystarczy, że zgodzi się pani telefonicznie, a ja wszystko dla pani załatwię. Jak się pani podoba moja propozycja? (tu przerwa na oddech)…

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 25

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i to zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a co najważniejsze, mogłam nią nareszcie zwilżyć usta. I choć potem poczęstowano mnie izotonikiem, to właśnie widok tej jednej kostki, jej blask, jej chłód na języku, ta wyczekiwana, niesamowita ulga, jaką mi ona dała – to właśnie pamiętam najlepiej. Dlaczego, mimo że minęło tyle czasu, do tej pory najlepiej pamiętam właśnie tę kostkę? Ponieważ pięknie wyglądała, przydała mi się i doskonale spełniła swoją funkcję.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 21

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Wewnątrz kostki tkwiła zamrożona główka miniaturowej czerwonej róży. Słońce ogrzewało lód, a kwiat pił wodę, rozchylając płatki. Wreszcie, kostka zniknęła zupełnie – i zupełnie rozwinęła się róża. Słońce zachodziło, kiedy płatki zaczęły się osypywać, ale boska woń kwiatu wciąż mieszała się z falującym powietrzem nad pustynią.

Autor: Justyna Czekała

Nitki babiego lata – 65

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…, ale mrówki nie dbały o to, gdyż były zajęte pracą wokół kopca. Lato miało się ku końcowi, a wszystkie jego dary trzeba było zabezpieczyć – na odpoczynek będzie jeszcze mnóstwo czasu. Jednak jedna z robotnic od czasu do czasu spoglądała na letni błękit i w głębi siebie szeroko się uśmiechała.

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 29

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również śpiącego na portierni ciecia. Zdrzemnął się tylko na chwilę i normalnie nikt, łącznie z nim samym, nie zauważyłby tej przerwy w pracy, ale przyjemne tony muzyki wlały mu się wprost do snu i cieć zaczął podrygiwać na swoim krześle, jakby grał na instrumencie. Zrzucił przy tym telefon i własny płaszcz. Ale sen o byciu zdolnym artystą był tego wart.

Autor: Justyna Czekała