Stary archiwista – 19

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wykute w skale schody. Wiodły w dół i wielokrotnie zakręcały. Gdzieniegdzie w kamiennej ścianie pojawiały się wąskie pionowe szczeliny, przez które, nie wiadomo skąd, wpadało światło o ciepłej barwie ognia. Cienkie smużki nie rozświetlały korytarza, ale pozwalały poruszać się w ciemnościach.

Wiedziony chłopięcym pragnieniem przygody, archiwista schodził po stopniach coraz dalej i głębiej, aż otwarła się przed nim ogromna podziemna przestrzeń wypełniona chłodnym powietrzem i pulsującym blaskiem z samego jej centrum. Najpierw zatrzymał się i zasłonił oczy, ale kiedy tylko wzrok przyzwyczaił się trochę do jasności, archiwista rozejrzał się wokół.

Oślepiające światło emitował drobny przedmiot unoszący się nad rzeźbionym w kamieniu postumentem. Sen archiwisty o byciu Indianą Jonesem spełniał się, gdy powoli zbliżał się do centrum groty, mrużąc oczy przed niesamowitą światłością. Wreszcie zobaczył jej źródło w całej okazałości. Nad skalnym postumentem lewitował szczerozłoty zszywacz do papieru.

Wtedy archiwista zbudził się z drzemki przy biurku. Natychmiast zasłonił oczy przed złotym blaskiem. Kula zachodzącego słońca wynurzała się zza chmur i świeciła mu przez okno wprost na twarz.

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 35

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce z kuchennego okna pani Linde widać było doskonale, jak cała zgraja uczniów z grupy teatralnej usiłuje przemknąć chyłkiem przez podwórko Cuthbertów. Oczywiście, prym wiodło nieznośne dziecko Maryli i Mateusza – co tych dwoje podkusiło, żeby przygarnąć właśnie tę sierotę! Już po włosach widać z daleka, że to diablę wcielone. Co tym razem? Musieli przypadkiem odblokować zbudowaną przez Mateusza i pana Harrisa tamę. Zapewne Andzia znów miała jakiś szalony pomysł na widowisko. Co za upiorna dziewucha. Mateusz znów będzie miał mnóstwo pracy na podwórzu. Maryla z pewnością osiwieje wkrótce do reszty, ale ma za swoje. Mogła słuchać dobrych rad!

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 15

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył pokoje i korytarze pełne akt. A więc to tutaj przechowywano teczki wszystkich obywateli!

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 11

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wózek pełen akt. Archiwista pokiwał głową i lekko się uśmiechnął. Nowa sekretarka sądowa ciągle zostawiała mu papiery w dziwnych miejscach. Westchnął, przeciągnął wózek do swojego biurka i usiadł do sterty akt.

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 8

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył ogromną salę pełną zakurzonych ksiąg. Archiwista zszedł po schodkach do sali, stanął na jej środku i zamknął oczy. Trwał w skupieniu przez kilka chwil, po czym udał się prosto do jednego z regałów w najciemniejszym rogu biblioteki. Sięgnął po omacku na najwyższą półkę i zdjął z niej grubą książkę. Przekartkował uważnie, zatrzymał się na zupełnie pustych stronicach. Omiótł je spojrzeniem, zamknął książkę, odłożył na półkę i z uśmiechem wyszedł z ukrytej biblioteki. Światełko przestało już migać, przycisk znów zapadł się pod ziemię.

Autor: Justyna Czekała

W samo południe – 45

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament i ciągle rosła. Lód systematycznie powiększał masę w pełnym słońcu południa. Jednocześnie tracił ciężar i po chwili uniósł się nad piaskiem, potem nad falującym powietrzem, aż ogromna bryła lśniącego lodu rozciągnęła się jak kosmiczny balon światła we wszystkich kierunkach, aż po horyzont. Wtedy kropelki skrzącej wody zaczęły padać na pustynię rzęsistym deszczem. Przez pryzmat lodu światło słońca rozszczepiało się na wszystkie kolory tęczy i barwiło pustynny deszcz, jak okiem sięgnąć. Ziemia odetchnęła i nabrała koloru.

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 4

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył jasno oświetlony, pusty korytarz. Udał się w głąb nieznanego i odkrył to, czego nikt nie miał odkryć: rządowe centrum sterowania umysłami.

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 1

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył bibliotekę pełną regałów i półek uginających się pod opasłymi tomami. Nareszcie je znalazł – wszystkie przepisy na ciasta ciotki Klotyldy, posegregowane według kolorów nadzienia!

Autor: Justyna Czekała

Harfistka delikatnie – 46

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również komnaty królowej, która pochylała się nad rozpostartą na marmurowym stole mapą, przysłoniętą figurami rzeźbionymi w bursztynie i malachicie. Podniosła jedną z nich i z zaciętymi ustami wpatrywała się w punkt na mapie, obracając w dłoniach połyskującą złoto figurkę. Kiedy muzyka wybrzmiała, królowa ocknęła się z chwilowego rozmarzenia. Zważyła w dłoni figurkę i odstawiła ją na miejsce. Poddane ziemie zyskały kolejny dzień pokoju.

Autor: Justyna Czekała