Światła latarni – 14

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy… Ewa rozejrzała się przytomnie radosnymi oczami po kawiarnianym ogródku i usiadła przy stoliku pod parasolkami. Było to idealne miejsce, by napić się czekolady, obserwować szklaną pogodę i przygotować spragnionym zmiany kolejny nowy początek…

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 33

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył ciemny korytarz, na końcu którego z mroku wyłaniały się szczelne drzwi. W miejscu klamki mrugało w nich podobne czerwone światełko, a pod nim rysował się niewielki przycisk. Zaintrygowany archiwista podszedł do drzwi i nacisnął guzik. Coś w oddali zamruczało, a po chwili gładka stal i szkło podwójnych drzwi rozsunęły się, ukazując jasne wnętrze szklanej windy i beton szybu dookoła. Staruszek wszedł do środka i dwie pary drzwi zamknęły się za nim bezszelestnie. Na jednej ze ścian zauważył panel sterowania, który podświetlał jedyną ikonkę, przedstawiającą gwiazdozbiór Małego Wozu. Archiwista nacisnął guzik i poczuł lekkie szarpnięcie. Beton za szybami zaczął przesuwać się w dół i po chwili wokół windy nie było widać już nic poza niewyraźną szarością. Nagle betonowy tunel ustąpił absolutnej czerni, a pęd windy jakby zmienił się w bezwład. Archiwista przetarł oczy i spojrzał w ciemność. Jasne kropki mrugały w oddali. Szklaną kostkę windy zewsząd otaczał kosmos.

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 12

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Wszystkie kwiaty zwinęły się w pąki i nie mogliśmy z Guciem lecieć na obiad. Wpadliśmy pod olbrzymi łopian, zanim wielkie krople zmoczyłyby nas po same czułki. I wtedy przypadkiem wynalazłam nową zabawę: obserwowanie łąki przez skrzydełka Gucia!

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 7

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy… Schowanemu pod parasolem pewnemu panu wydało się słuszne zauważenie niedoli moknących na przystanku osób. Przypomniał sobie, że żona często przypomina mu, że powinien być bardziej uprzejmy i empatyczny niż zwykle. Może warto zastosować się do jej rad? Pomyślał, że zaraz to zrobi. Podejdzie do przystanku i powiadomi pasażerów o tym, jak bardzo serdecznie im wszystkim współczuje. W domu opowie o tym żonie. Na pewno pochwali go. Wreszcie…

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 42

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce stare koryto dla świń, pomalowane wczoraj na biało, wypełniło się po brzegi. Łódeczkę Mateusz wystrugał specjalnie dla Ani poprzedniego popołudnia, kiedy deszcz przerwał mu koszenie trawy na Zielonym Wzgórzu. Nie lubił zbyt wiele rozmyślać o uczuciach, ale zachwyt Ani był dla niego źródłem ogromnej radości i już nie mógł się doczekać, kiedy pokaże jej tę zabawkę. Ani zalśnią oczy i zacznie zaraz opowiadać swoje niestworzone historie o driadach i innych duszkach uwięzionych w wodzie, a on, Mateusz, zapali fajkę i będzie udawał, że nuży go cała ta dziewczęca paplanina.

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 29

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył siedem karzełków w czerwonych czapeczkach i czerwonych kaloszkach. Karzełki zwinnie łupały ciężkimi narzędziami, z równą wprawą rzucając mięsem. Jeden z nich obejrzał się na archiwistę i, balansując na drabinie jak elf na gałązce jodły, odezwał tymi słowy: „Pan przymknie drzwi, bo panu cały gabinet zapyli od gipsu! Jeszcze kwadrans i będzie spokój! Zaraz mamy fajrant, no”!

Autor: Justyna Czekała

Światła latarni – 4

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, kiedy czarna limuzyna wtoczyła się z gracją na podjazd przed hotelem. Odźwierny natychmiast pojawił się przy tylnych drzwiach samochodu. Kiedy je otwarł, wyżej trzymając szeroki czarny parasol, miał wrażenie, że tęczowa mżawka zaiskrzyła mocniej od woni perfum wysiadającego gościa.

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 25

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył piwnicę pełną światła. Od ściany do ściany, wzdłuż i wszerz, ciągnęły się rzędy zielonych krzaczków. Nad nimi wisiały zapalone żarówki. Ich ciepło archiwista poczuł na policzkach, kiedy otwierał drzwi – wewnątrz musiało być jak na Jamajce. Zapach roślin nie pozostawiał złudzeń co do uprawianego tutaj gatunku. Archiwista wziął jeszcze jeden głęboki wdech i wtedy tuż za sobą usłyszał ciężkie kroki.

Autor: Justyna Czekała

Drewniana łódka – 39

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce Kordelia Fitzgerald poczuła, że oto jej życie było zagrożone bardziej, niż w trakcie polowania na tygrysy. Nie była wprawdzie nigdy na safari, ale mogła sobie doskonale wyobrazić, jak bardzo zagrożona musi się czuć panienka na polowaniu. Zawołała na pomoc, ale odpowiedziało jej tylko echo własnego poetycznego głosu, który jednak nie miał żadnego wpływu na umiejętności pływackie Kordelii. Jej jedwabiste pantofelki były już kompletnie przemoczone, szal opadł z ramion na dno przemakającej łódeczki i zmieniał barwę z bzowej na ciemny żałobny fiolet. Kordelia Fitzgerald porzuciła ostatecznie swą romantyczną wizję odegrania roli Damy z Shalott i krzyczała wniebogłosy. Nie wiedziała tylko, że przed dziobem jej łodzi znajduje się potężne spiętrzenie wody, którego drewniana łódeczka nie przeżyje. Bajecznie kasztanowate loki Kordelii Fitzgerald szybko zaszumiały razem z mieniącym się kolorami nurtem wodospadu. Tylko echo jej poruszającego wołania niosło się jeszcze wśród głuchych skał. (Och, Diano, czy to nie wzruszająca historia? – zachlipała Ania, odkładając notes.)

Autor: Justyna Czekała

Stary archiwista – 22

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył absolutną czerń. Im dłużej wpatrywał się w ciemność, tym dłużej ciemność wpatrywała się w niego. Archiwista zmarszczył brwi i zamknął drzwi.

Autor: Justyna Czekała