Roztańczona brzózka – 43

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu coraz bardziej cieszyła się, bo była jeszcze pełnia lata i wielu spacerowiczów chętnie siadało, opierając się o jej pień. Lubiła ich towarzystwo i chętnie dzieliła się z nimi swoją brzózkową pozytywną energią.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 12

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do uchylonych drzwi i okien domów jej podwórka i podwórka sąsiadującego z nim. Dźwięki budziły lekkie zdziwienie, po czym uśmiech. Przyczyniały się w niewytłumaczalny sposób do podwyższenia poziomu kultury podwórkowej oraz poprawy manier.

Autor: Ewa Majewska

Na marmurowym blacie – 33

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zapisane były wieloma językami i uzupełnione schematycznymi, prostymi rysunkami. Czyżby była to zapomniana i ukryta przed światem uniwersalna księga ułatwiająca porozumienie w kluczowych i elementarnych sprawach, od czasu pomieszania języków na wieży Babel? Czas najwyższy jej użyć!

Autor: Ewa Majewska

Roztańczona brzózka – 42

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu z tego szelestu utworzyła się całkiem ładna melodia. Podchwycił ją i zaczął podgwizdywać chłopiec, który akurat przechodził. A że grał na kilku instrumentach – wkrótce brzózkowa melodia znalazła się w repertuarze jego ulubionych utworów.

Autor: Ewa Majewska

Roztańczona brzózka – 41

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu, przy pełni księżyca, brzózka wspięła się tak wysoko, jak nigdy dotąd i zobaczyła jeszcze więcej brzózek w odległym lesie i już nie była smutna, że jest sama na leśnej polanie.

Autor: Ewa Majewska

Na marmurowym blacie – 31

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zdawały się jednak być białe i świeże, jak gdyby właśnie wyszły z drukarni. Obudowa księgi zupełnie do nich nie pasowała. Historia napisana została bowiem od nowa, ale zapomniano o skorupie, która swoim zmurszałym wyglądem przypominała o strasznościach przeszłości. Nikt nie miał odwagi jej zmienić. Była taka Dostojna i Prawdziwa. W końcu jednak znalazł się śmiałek, który z namaszczeniem zdjął starą powłokę z białych stronic i zaniósł na honorowe miejsce w pięknej bibliotece. Do nowej historii stworzył lekką i pomysłową ramkę. I tak było dobrze.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 7

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do kiosku z gazetami, przy którym akurat zatrzymał się sam dyrektor Filharmonii Narodowej. „Kogoś, kto tak gra, muszę mieć koniecznie w swojej orkiestrze” – pomyślał i natychmiast udał się w kierunku, skąd dochodziły dźwięki harfy.

Autor: Ewa Majewska

Roztańczona brzózka – 40

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu wiatr był tak silny, że chciał wyrwać jej niemal wszystkie listki, nawet te, które nie zdążyły jeszcze pożółknąć. Postanowiła tańczyć razem z nim i dzięki temu ocaliła prawie wszystkie listeczki.

Autor: Ewa Majewska

Roztańczona brzózka – 39

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu w jej gałęzie wpadła młoda wiewiórka, która zrobiła zbyt duży skok z sąsiedniego drzewa i lekko się poturbowała.

Brzózka bardzo się jej spodobała i resztę popołudnia spędziła w jej towarzystwie.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 4

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do uszu samotnego sąsiada, który od niedawna zamieszkał naprzeciwko – w małej, wynajmowanej od właściciela kamienicy, klitce i prawie wcale z niej nie wychodził. Nikt też na niego nigdzie nie czekał – tak przynajmniej uważał. Teraz tylko kojący dźwięk harfy mógł go poruszyć. I on właśnie dobiegał do jego uszu…

Autor: Ewa Majewska