Drewniana łódka – 4

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka unoszona prądem podpłynęła do brzegu z żółtym piaskiem i piękną laguną otaczającą fragment lądu. Woda błyszczała turkusowo i błękitnie, a kolorowe ławice ryb podpływały aż do samej łódki. Podwodne rafy roztaczały niesamowity widok, nawet nie trzeba było schodzić do wody.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 30

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament tak bardzo upragniony przez każdego, kto zapuścił się na dłużej w te strony. Jeszcze zanim się rozpuściła, niemalże w ostatniej chwili, zachłanna ręka pochwyciła ją i rozkoszą schłodziła sobie rozgrzany kark i czoło.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 27

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, który odpadł od jakiejś większej bryły diamentowego lodu. Bryłę tę rozbijano na mniejsze części, używając srebrnego, berberyjskiego noża, z rękojeścią z rogu gazeli. Właśnie szykowano się na wesele. Rozstawione namioty miały chronić przybywających wkrótce gości od gorącego wiatru i palącego słońca, a kostki lodu dodane do napojów sprawiać rozkosz podniebieniom przybywających.

Autor: Ewa Majewska

Harfistka delikatnie – 32

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do garderoby artystów. Tam, szczególnie uważnie wsłuchiwała się w niego skrzypaczka, która miała za chwilę wystąpić. Głęboko oddychając, wciąż walczyła z obezwładniającą ją tremą.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 24

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Podniósł ją delikatnie miejscowy zaklinacz węży i szaman w jednej osobie. Przełożył do blaszanej sakiewki i zakręcił korkiem. Kiedy usiadł, żeby odpocząć – kostka lodu wciąż była gotowa do użycia, czekając na jego znak.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 14

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Można było jej dotknąć, podejrzeć odbicia z różnych stron, wziąć do ręki. Zabrać ze sobą lub odłożyć w tym samym miejscu.

Schłodzić nią ciało i umyć twarz. Podać dalej i jeszcze dalej do schłodzenia czoła i obmycia innych twarzy. A ona wciąż była i była… na przekór wszelkiej logice i prawom fizyki.

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 11

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament, który wbił się w oponę najeżdżającego na nią zza wydmy jeepa. W ten sposób zdołała jeszcze zrobić kilka okrążeń, nim całkowicie i nieodwracalnie zmienił się jej stan skupienia. Przynajmniej na kilka najbliższych dni, bo dalej nic nie wiadomo…

Autor: Ewa Majewska