Drewniana łódka – 34

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce okazało się, że noc zapowiada się na ciężką, nawet po usunięciu miejsca przecieku. ALE: Obok łódki był pomost – dało się na niego wskoczyć i odpocząć od szarpania fal. Obok pomostu – cicha uliczka z opuszczonymi domostwami – dało się w niej schronić od wiatru. Obok uliczki była druga – już ciemna, cicha i trochę straszna, pnąca się stromo pod górę, ale gdy się nią szło, widać było, że odsłoniły się kolejne OTWARTE DRZWI do opuszczonego patio z białą kanapą, podświetlonym sufitem, fotelami i stolikiem. Można już było tam zostać i przeczekać noc… Ale, obok były jeszcze drzwi do pokoju, których klamka, po jej naciśnięciu, też nie zabraniała wejścia do środka… A tam czekało wygodne łóżko, toaleta, czajnik z wodą, dzięki którym można było się ogrzać, zaspokoić pragnienie i wysuszyć przemoczone ubranie.

Takie tam zwykłe zupełnie rzeczy, które w innych okolicznościach odarte byłyby całkowicie z niezwykłej magii, czaru i poczucia bezgranicznej WDZIĘCZNOŚCI, jakie wzbudzały TU i TERAZ…

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 13

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył czarodzieja w czarnym kapeluszu i z białym królikiem trzymanym za długie uszy. Czarodziej uprzejmie ukłonił się i zapytał:

– Szanowny Pan sobie czegoś życzy?

– Nie – odparł zakłopotany i nieco zaskoczony starszy pan.

– Gdyby jednak… proszę wpisać swoje życzenie na tej karteczce i wrzucić tu – czarodziej wskazał na kapelusz, który właśnie zdjął z głowy.

Archiwista już był prawie za drzwiami. Jednak w ostatniej chwili zawrócił. Wziął kartkę i jednym, zdecydowanym ruchem skreślił parę słów. Uśmiechnął się i wrzucił je do czarodziejskiego kapelusza.

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 9

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wnętrze łodzi podwodnej, pełnej uwijającej się w pośpiechu załogi – zaniepokojonej najwyraźniej migającym czerwonym światłem alarmu.

Szybko się wycofał i zatrzasnął przed chwilą jeszcze uchylone drzwi. Poczuł się jak intruz, którego nie powinno być podczas rozgrywających się tam wydarzeń.

Może jednak coś powinien zrobić, skoro te drzwi zostały przed nim uchylone? Zagłębił się w stos archiwalnych dokumentów. Przeglądał je teraz pod nowym kątem. Szukał wzmianek o wojnie, działaniach łodzi podwodnych, informacji, kto tam był i jak się skończyła ta historia. Może to był głos dawnych żołnierzy, wołający o przywołanie ich dobrego imienia?

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 7

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył kurtynę, która podniosła się i otworzyła widok na spokojne, otwarte morze. Zza kurtyny wyszedł aktor w błękitno-fioletowym stroju nurka, ukłonił się i zapraszającym gestem wskazał stanowisko do przebrania się. To działo się naprawdę! Podejść i poddać się biegowi wydarzeń, czy uszczypnąć mocno i obudzić, jeśli to sen?

Szczypanie nic nie dało. A więc, to wszystko dzieje się naprawdę… Może warto zobaczyć, co dalej wydarzy się w tym teatrze?

Autor: Ewa Majewska

Drewniana łódka – 30

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce trzeba było zacumować, wylać wodę i zlikwidować usterki. I to wszystko.

Tylko tyle i aż tyle.

Rozczarowani…? No, to dalej: popłynąć dalej lub bliżej, albo nawet wcale. Jak wcale – wyjść na ląd i tam delektować się tym, co może on nam zaoferować. Albo zostać i nigdzie nie iść. Ale na koniec cieszyć się z każdego rozwiązania…

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 5

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył coś w rodzaju kopii pomieszczenia, w którym pracował, tyle że wyposażonego w sprzęty niczym z XXII wieku. Lekko srebrzące się małe kostki z przyporządkowanymi im numerami wypełniały szczelnie ściany, po sam sufit. Całe pomieszczenie sprawiało wrażenie, srebrzystego ładu i harmonii. Czyżby dane mu było spojrzenie w przyszłość?

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 44

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… I tak też się czuła…wszyscy jej pożądali i zachwycali się nią, a do tego jeszcze byli mocno zdziwieni, spotykając ją w tak nieoczekiwanym miejscu. Leżała, iskrząc się w słońcu, wbrew wszelkim zasadom fizyki! Dawno powinna się była tu przecież rozpuścić…

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 2

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wysoką szczupłą postać pochyloną nad komputerem. Szybko schował się za ścianą, bo nie chciał, żeby go zauważono. Zadzwonić do ochrony, czy zapytać tej postaci, kim jest i co tutaj robi? O tej porze nikogo, poza nim, nie powinno być w archiwum…

Autor: Ewa Majewska

W samo południe – 42

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Dwóch rewolwerowców, prosto z planu nagrywanego obok westernu, rzuciło się na nią niemal w tym samym momencie. Zakotłowało się, zakurzyło, ku uciesze i lekkiemu zdziwieniu towarzyszy i świadków tego zdarzenia. Kostka lodu oczywiście zniknęła w piasku, przygnieciona przez jednego z rywalizujących ze sobą mężczyzn.

Autor: Ewa Majewska

Drewniana łódka – 26

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce zaczęło mocniej wiać i padać. Coraz więcej białych grzyw spychało intruzów, ośmielających się wkroczyć na ich terytorium, uderzając o kadłub łodzi i wprowadzając go w duże przechyły. Załoga, milcząc, w skupieniu wykonywała swoje obowiązki.. Fale coraz częściej zalewały pokład. Lżejszy już strach stopniowo ustępował miejsca coraz większej koncentracji w dopasowaniu się do nowych warunków i wyłapywaniu poziomu przy sterze. Ważna była już tylko busola, linia horyzontu i utrzymanie wyznaczonego kursu. Wtedy bezmiar groźnych, rozjuszonych fal zamienił się w nierówności terenu na szerokiej bezgranicznej drodze, którą należało pokonać uskrzydlonym, wzbijającym się wysoko raz po raz „rydwanem”, którego dziób z coraz większą zwinnością pokonywał białe grzywy atakujących go fal. Po jakimś czasie przestał już być intruzem. Kurs został utrzymany. Fale zelżały, ręce mogły odpocząć. JESTEŚMY JEDNOŚCIĄ…

Autor: Ewa Majewska