Mikołaj szykował – 3

Mikołaj szykował świąteczne prezenty. Pomagały mu zastępy Śnieżynek odzianych w śnieżnobiałe peleryny. Na bok odłożył kilka wielkich kolorowych pudeł, które Śnieżynki miały powiązać złotymi i srebrnymi kokardami. Pudła były przeznaczone dla małej i niezwykłej dziewczynki. Śnieżynki wiedziały, że jak tylko dostanie te prezenty, będzie najszczęśliwszą osobą na świecie!

Autor: Ewa Majewska

Duży stół wystawiono – 34

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który spóźniał się bardzo, ale wciąż na niego czekano. Już przebaczono mu dawno. Jeśli tylko przyjdzie – zrozumie to.

Autor: Ewa Majewska

W dolinie – 38

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, nie spał strażnik, który, trzymając strzelbę w pogotowiu, obserwował przez lornetkę linię, gdzie kończyły się domostwa, a zaczynała linia drzew tajgi. Jeśli pojawi się znów niedźwiedź, musi być gotowy do jak najszybszego wypłoszenia go. Jest w końcu strażnikiem lasu.

Autor: Ewa Majewska

Duży stół wystawiono – 33

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który w każdej chwili mógł się pojawić, nawet jeśli na logikę naszych ludzkich zmysłów, już dawno był nieobecny wśród nas.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 28

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy… Było jeszcze przyjemnie ciepło, a latarnie na tyle mocno świeciły, że mimo deszczu widoczność była wystarczająca, aby przy dobrej znajomości trasy śmigać jeszcze na nartach kolejny raz, aż do samego dołu.

Autor: Ewa Majewska

W dolinie – 37

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, szykował się do swojej zmiany na ratraku Michael – popijając jeszcze ostatnie łyki gorącej kawy. Przed nim pracowita noc. Wielka maszyna na gąsienicach przerzuci i ubije tony śniegu, zmieniając jego rozmieszczenie i fakturę, wyrównując kilometry muld.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 24

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a dziewczynka w czerwonych kaloszach zgrabnie przeskakiwała kałuże. To był jej pierwszy spacer po bardzo długiej chorobie. Łapała zachłannie każdy oddech świeżego powietrza i szczegóły życia małej uliczki i małego, zwykłego, prowincjonalnego miasteczka.

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 37

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył małą, przytulną salę kinową urządzoną w garażu. A więc to była ta niespodzianka, przygotowana przez zespół archiwistów na jego cześć, w związku ze zbliżającym się czasem przejścia na emeryturę…

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 19

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a tymczasem nasza bohaterka szykowała się do wieczornego wyjścia. Jeszcze był czas na odświeżenie się pod prysznicem. Odkręciła tubkę z hotelowym żelem do mycia, ale ona stawiała wyraźny opór. Korek był odkręcony, ale żel nie chciał wyjść. Nacisnęła mocniej. Wtedy żelowy pocisk trafił ją bez żadnego ostrzeżenia prosto w lewe oko, odbijając się rykoszetem od ramienia i zmieniając perfidnie tor lotu. Zabawne, nawet bardzo. Sama bohaterka nie wiedziała, czy bardziej śmiać się, czy płakać. Tymczasem oko łzawiło i tak, nie czekając na jej decyzję. Czarne okulary, jak zawsze, uratowały sytuację i ukryły opłakany stan górnej lewej części twarzy. Tylko bardziej wnikliwi i uważni obserwatorzy z troską zapytali, co się stało? Inni zajęci byli zgłaszaniem ważnych uwag na każdy temat. Jak zwykle.

Autor: Ewa Majewska

Stary archiwista – 35

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył rodzaj starego bunkra, chyba poniemieckiego, wyglądającego na schronienie

w czasie nalotu lub jakiegoś dłużej trwającego zagrożenia. Na półkach stały puszki z jedzeniem i baniaki z wodą pitną, książki, mapy, lampy naftowe i kartony zapałek. Latarki, baterie, radio, apteczka pierwszej pomocy i jakieś leki. Wszystko pokrywał wieloletni kurz… O co tu chodzi? Przeniósł się w czasie? Otworzył drzwi do innego wymiaru?

Autor: Ewa Majewska