Była malutka – 48

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, że nikogo tu nie ma. Mimo, że była malutka – była bardzo szybka i zwinna i wszystkich dawno zostawiła w tyle.

Autor: Ewa Majewska

Była malutka – 47

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć żadne większe od niej nie zwracało na nią uwagi. Każde większe i ważne zajęte było swoimi sprawami. Sprawy stopniowo z czasem rozrastały się i piętrzyły na stołach, a wówczas powoływano kolejnych jeszcze większych i ważniejszych do zajęcia się aspektami, niuansami i wariantami tych spraw, chociaż one i tak dawno już przebrzmiały i straciły na znaczeniu…

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 3

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który, znużony kolejną turą wożenia turystów na swoim grzbiecie, rozłożył się majestatycznie na piasku i zastygł w bezruchu, jednocząc się z piaskiem, całą naturą i MATKĄ ZIEMIĄ.

Autor: Ewa Majewska

Była malutka – 46

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć z każdą chwilą robiła się coraz większa i większa, coraz bardziej napuchnięta i okrągła, niczym napompowany helem balon, jakim tak chętnie bawią się dzieci. Gdy napuchła już do granic możliwości, przekroczyła je i pękła, rozpraszając się na kolejne małe cząstki, które zaczęły żyć własnym życiem.

Autor: Ewa Majewska

Była malutka – 45

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć mnóstwo obiektów wokół niej zdawało się pędzić w różnych kierunkach. Były ślepo zapatrzone w swoje cyfrowe, pięciowymiarowe zdalnie sterowane androidy. A ona, choć malutka, spokojnie przyglądała się temu, co ją zaciekawiło na drodze i była wolna od przymusu posiadania jakiegokolwiek androida – nawet malutkiego, jednowymiarowego.

Autor: Ewa Majewska

Mróz malował – 40

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

A tam wreszcie świeciło słońce i iskrzył się w nim świeży śnieg. Można było wyciągnąć ciepłą czapkę i rękawiczki, zabrać ze sobą psa i mimo silnego mrozu wyskakać się, wybiegać i natrzeć uszy śniegiem!

A potem nawet przystąpić do budowy lodowych rzeźb, które – jak co roku – są znaną atrakcją w okolicy.

Autor: Ewa Majewska

Mróz malował – 39

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, niczym przez dziurkę od klucza. W niektórych drzwiach te dziurki bywają na tyle duże, że całkiem sporo można przez nie zobaczyć.

Autor: Ewa Majewska