Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zapisane były czytelnym, dużym pismem ozdabianym gdzieniegdzie zadziornie zawiniętymi formami na końcach wyrazów: JAK MOŻE BYĆ JESZCZE LEPIEJ?
Autor: Ewa Majewska
ćwiczenia literackie
Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zapisane były czytelnym, dużym pismem ozdabianym gdzieniegdzie zadziornie zawiniętymi formami na końcach wyrazów: JAK MOŻE BYĆ JESZCZE LEPIEJ?
Autor: Ewa Majewska
Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty pokrywały teksty trudne do odczytania. Księga zapisana była tylko w połowie i otwarta dokładnie w miejscu, gdzie kończyły się jej zapiski. „Pisz dalej” – pojawiła się znienacka myśl – „To twoja księga życia”…
Dreszcz przebiegł mi po plecach i zrobiło się bardzo cicho wokół.
Autor: Ewa Majewska
Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zapominali o wszystkich swoich kłopotach, prawdziwie regenerując swoje siły przez dalszą długą wędrówką. Kamień w tajemnicy im w tym pomagał. Warto więc czasem przysiąść sobie w drodze!
Autor: Ewa Majewska
Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy raczył budzić się z letargu, w jakim był pogrążony, i starał się za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Napinał się z całych sił, kusił gładkością lub wzorem na swojej powierzchni. Zdarza się przecież, że ludzie zbierają kamienie i ozdabiają nimi ogródek lub dach domu albo otoczenie doniczek z roślinami, albo potrzebują kamieni do akwarium…Gdyby tak trafił w jedno z tych miejsc… Wtedy zmieniłoby się zupełnie jego życie!
Autor: Ewa Majewska
Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i delikatnym piórkiem zaczął głaskać po włosach, oczach i buzi. Buzia zaczęła ziewać, a potem cała postać przeciągnęła się jak kot i przetarła oczy. Za oknem promyki słońca rozświetlały kwitnący bez i zapraszały do spaceru po miękkiej, zielonej trawie. Wrzuciła więc na siebie lekki sweterek, przemyła oczy zimną wodą i boso wybiegła na zieloną trawę.
Autor: Ewa Majewska
Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zaglądał z ciekawością do ich sakiewek, worków, koszy i toreb podróżnych, które lekko rozchylały swoje tajemnice, gdy oparło się je o kamień. Każdy z przedmiotów miał też swoją historię i wiele mówił o jego właścicielu. Kamień, broniąc się przed nudą, dopowiadał sam sobie te historie i za każdym razem bardzo go to cieszyło. Na tyle, oczywiście, na ile może cieszyć się nieruchomy, od wieków trwający w jednym miejscu, kamień.
Autor: Ewa Majewska
Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i wysłał szeroki, promienny uśmiech do wszystkich żywych, współodczuwających i budzących się istot na całej ziemi.
Autor: Ewa Majewska
Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i przeciągnął się jak kot, po czym powoli, leciutko zaczął podkręcać gałkę natężenia i jasności światła, które oddziaływać miało pobudzająco na wszystkich ludzi śpieszących do codziennych obowiązków.
Autor: Ewa Majewska
Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…
Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy uwielbiał ich obserwować. Sympatią obdarzał zwłaszcza tych, którzy wyciągali kompasy i sprawdzali, czy zmierzają jeszcze we właściwym kierunku.
Autor: Ewa Majewska
Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Zdawała się ona lekko unosić nad ziemią i posuwać powolnym, dystyngowanym ruchem przed siebie, znikając na koniec w oknie baszty. Po zapaleniu świateł i otwarciu drzwi zawsze okazywało się, że nikogo tam nie było.
Autor: Ewa Majewska