Mała śnieżynka – 47

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Śnieżynka rozglądała się uważnie, chłonąc i zapamiętując zimowy pejzaż.

Pierwszy raz oglądała Ziemię zimą. Wcześniej parokrotnie opadała jako drobniutki pył, współtworząc mgliste, rozmazane krajobrazy. Wiele razy opadała jako kropelka deszczu i widziała świat w połyskliwych barwach, soczystą zieleń lasów i łąk oraz lśniące domy, miejskie ulice i place.

Teraz, wolniutko opadając, ciekawie przyglądała się śnieżnej pierzynie okrywającej drzewa, łąki, wioski i miasta. Wiatr co chwilę zakręcał nią i unosił w górę, spowalniając jej podróż, by jak najdłużej mogła cieszyć się widokiem zimowego krajobrazu.

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 24

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć mówiono jej by tego nie robiła. Wszyscy byli skupieni i wyciszeni. Ona i tak już zwracała uwagę swoją wielkością. Jak zacznie się poruszać, rozglądać, robić miny, to każdy zwróci na nią uwagę – tak jej mówiono w trosce o nią.

Malutka nie wiedziała, jak się tu znalazła, ani kim byli ludzie, wśród których przebywała. W większości byli to dorośli – mieli brody i wąsy. Ona była tylko dzieckiem, nawet nie wiedziała, ile ma lat. Jednak ci dorośli sięgali jej do kolan. Co ona tu robi? Gdzie są jej rodzice? Gdzie jest jej dom?

Dorośli tymczasem z troską zastanawiali się, co zrobić z kosmicznym dzieckiem. Zdaje się, że według kryteriów jej ludu, była bardzo malutka. Chyba nie zrozumiała, że statek się rozbił, a jego załoga zginęła. Ich szczątki spadły na Ziemię. Przeżyła tylko ona. Jak zawiadomić jej krajan, że ona żyje i potrzebuje ich pomocy? Co zrobić z nią, jeśli dalej będzie rosła w tak zastraszającym tempie? Przynajmniej jest pojętna i chyba rozumie, co się do niej mówi. Ale co z nią zrobić? I jak uchronić ją przed występami w cyrku, służbami bezpieczeństwa i szaleńcem, który chce dokonać sekcji jej zwłok, by poznać budowę jej ciała?

O tym wszystkim rozmawiali zatroskani opiekunowie. Całe miasteczko zebrało się, by ustalić, co robić z tym niezwykłym dzieckiem i jak ją chronić. Nie byli świadomi tego, że są obserwowani i podsłuchiwani przez kosmitów, którzy chcieli podbić Ziemię. Wysłali pierwszy statek z kolonistami – ten, który się rozbił. Teraz, słuchając, jak mieszkańcy miasteczka rozmawiają o ich dziecku i obserwując, jak się o nie troszczą, uznali, że nie będą podbijać Ziemi. Znajdą sposób, by przetransportować małą na statek-matkę i polecą – dalej w kosmos. Na ziemskiej orbicie zostawią obserwatorów. Może kiedyś nawiążą współpracę z Ziemianami. Może…, kiedyś…

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 46

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

W parku mała dziewczynka wyprowadzała na spacer swojego pieska, który starał się łapać spadające śnieżynki. Gonił za nimi, zostawiając na świeżym śniegu ślady swoich łapek.

Obok gromadka dzieci wspólnie lepiła dużego bałwana, a trochę dalej dwóch chłopców obrzucało się śnieżkami. Dorośli patrzyli na nich z sympatią, mimo że co chwila obrywali rzuconą przez nich niecelnie śnieżką.

A śnieżynki dalej opadały i wirowały unoszone przez lekki wiatr.

Autor: Ewa Damentka

Kolorowe fajerwerki – 41

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim dużo niespodzianek i dużo nowych, jeszcze nie zapisanych minut, godzin, dni, tygodni i miesięcy. Każde z nich zwarte i gotowe czeka na swoją kolej. Ciekawa jestem, jak zamierzasz je zapisać…

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 20

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć gotowa była do bardzo szybkiego działania. Potrafiła skakać na duże odległości – wielokrotnie większe niż długość jej ciała. Nie lubiła skakać, ale zawsze była gotowa. Lubiła spokój i gęstą psią sierść. Jednak coraz częściej właściciele psów sięgali po preparaty, które miały ją zniszczyć. Więc, kiedy tylko poczuła specyficzny, dobrze znany zapach, to natychmiast zeskakiwała ze swojego aktualnego psa i przyczajała się, gotowa skoczyć na następnego, który zjawił się w pobliżu. Nie wszyscy kuzyni wykazywali się równie dobrym refleksem. Myślała z ponurą satysfakcją, że być może jest najdłużej żyjącą pchłą na świecie.

A zamierzała żyć jeszcze długo, jak najdłużej.

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 16

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć było dość ciemno. Jednak to nie widoki najbardziej ją teraz interesowały…

Uważnie przysłuchiwała się rozmowie jej rodziców. Mówili o tym, jakie chcą mieć dziecko. Początkowo spierali się, czy chcą mieć chłopca, czy dziewczynkę. W końcu jednak uznali, że płeć dziecka jest nieistotna, bo i tak będą je kochać i akceptować.

Malutka zygota odetchnęła z ulgą. Ma wolność wyboru… i wolność rozwoju. Postanowiła, że będzie najzdrowszym dzieckiem, jakim może zostać i najlepszym człowiekiem, jakim może być. Postanowiła… i wykonała pierwszy krok – podzieliła się, by móc się dalej rozwijać i kształtować.

Autor: Ewa Damentka

Kolorowe fajerwerki – 37

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nowe pomysły, nowe rozwiązania, nowe działania.

Mężczyzna, oglądający pokaz fajerwerków, pogratulował sobie w duchu konsekwencji i sukcesów. Przed chwilą uświadomił sobie, że od wielu, wielu lat oglądając fajerwerki, układał plany na nadchodzący rok. Przypomniał sobie, od czego zaczynał i zrozumiał, że co roku poprawiała się jakość jego życia i wiodło mu się coraz lepiej.

Początkowo tego nie zauważał – teraz nagle zobaczył, jak dużą pracę już wykonał… Przestał się martwić, że jeszcze dużo pracy przed nim. Zrozumiał, że do korzyści wypracowywanych obecnie przez bieżące działania, dochodzą skumulowane korzyści z poprzednich działań. Skojarzyło mu się to z toczącą się kulą śnieżną i uznał, że to chyba jest ten efekt kumulacji, o którym słyszał na szkoleniach. Pomyślał, że nawet gdyby chciał, to nie udałoby mu się tego procesu zatrzymać. Po prostu jego osiągnięcia są i będą coraz większe.

Uniósł kieliszek szampana, z uznaniem pomyślał o sobie samym i złożył sam sobie życzenia, by nadchodzący rok przyniósł mu wiele sukcesów, zrealizowanych planów i wiele miłych niespodzianek.

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 11

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, co zobaczy – olbrzymie postacie, które nachylają się nad nią, szczerzą do niej zęby, cmokają i dudniącym głosem mówią – „ti, ti, ti, ti, ti…”, „słodkie maleństwo”, „jakaś ty śliczna”, Mówią też inne podobne słowa i wydają jakieś nieartykułowane dźwięki.

Jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że dorośli ludzie tak się zachowują, gdy widzą malutkie niemowlęta.

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 44

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Wiatr też tańczył. Tańczył, bo lubił to robić…

Jesienią zaprasza do tańca opadające liście, a zimą małe śnieżynki.

Czasem tańczy z przytupem i ludziom wydaje się, że jest to zawieja, potężna śnieżna zawieja…

A czasem porusza się delikatnie – tak jak teraz – jakby każdą śnieżynkę zachęcał do tańca. I wtedy śnieżynka unosi się w powietrze, opada lekko wirując i dzięki wiatrowi tańczy z wielką gracją. A wiatr, jak dyrygent, kieruje całym tłumem śnieżynek i, jak wytrawny tancerz, jednocześnie tańczy z każdą z nich.

Mała śnieżynka poczuła się zaszczycona i wyróżniona przez wiatr. I zupełnie nie przeszkadzało jej, że inne śnieżynki czuły i myślały tak samo.

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 7

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, gdzie kto jest. Najbliżej stoi mama, czuje uspokajający, znany rytm jej serca. Obok jeszcze większa sylwetka – to jej tata. Gdy była jeszcze w brzuchu mamy, często słyszała jego serce i czuła dłonie, które delikatnie dotykały brzuch, a czasem go gładziły.

Cieńszy głos i dużo mniejsza postać należały do jej kilkuletniego, starszego brata. Głośno mówił, że wolałby nowy rower niż młodszą siostrę, ale kiedy rodzice nie widzieli, podchodził i przynosił jej zabawki, które wcześniej wyrzuciła ze swojego łóżeczka. Kiedyś nawet przyniósł jej swojego ulubionego pluszowego misia.

Autor: Ewa Damentka