Stado obłoków – 2

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były śnieżnobiałe i ładnie wyglądały na tle niebieskiego nieba. Często się im przyglądałam i dotąd lubię to robić. Ważna jest taka chwila wytchnienia, gdy zatrzymuję się – odsuwam tłoczące się codzienne myśli – i kontempluję to, co widzę tu i teraz. A białe obłoki na błękitnym niebie są wspaniałym obiektem kontemplacji.

dla Felka napisała Ewa Damentka

Była malutka – 41

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć myślała, że to niepotrzebne. Gdzieś, w głębi siebie, po prostu sądziła, że nikt jej nie zauważa.

Rzeczywiście, otaczający ją ludzi zajęci było swoimi sprawami i swoimi kłótniami. Toczyli ze sobą wojnę, używając wszystkich im dostępnych środków. W końcu wojna to wojna. Nawet, jeśli mają ze sobą współpracować, to ktoś musi być górą, a każdy chciał być właśnie tym kimś.

Malutką bardzo to bolało, bo lepiej się czuła i lepiej się jej pracowało, gdy ludzie byli dla siebie mili. Gdy byli spokojni i wzajemnie się szanowali.

Skuliła się i znowu uważnie rozejrzała się dookoła. Zobaczyła, że jeden z kolegów nie bierze udziału w kłótniach i podchodach. Siedzi przy biurku i spokojnie robi swoje…

Malutką wstrząsnął ten widok. „To on w czasie wojny może być spokojny?” – pomyślała zdziwiona. „Można zajmować się tylko tym, co się ma do zrobienia? Tylko swoimi zadaniami?” – kolejne pytania tłoczyły się w jej główce. „Tak można” – usłyszała głos z głębi siebie – „Zostaw ich, ich sprawy i kłótnie – rób tylko to, co do ciebie należy”.

Malutka odetchnęła z ulgą. Zamrugała oczami i jeszcze raz przyjrzała się otoczeniu. Zawzięte, skrzywione złością twarze wyglądały jak maski. „To mnie nie dotyczy” – pomyślała i zajęła się swoimi zadaniami.

Kolega, pracujący spokojnie, zobaczył, że ona właśnie również wyskoczyła z zaklętego kręgu firmowych podchodów i rozgrywek. „Malutka, witaj w świecie wolnych ludzi” – pomyślał i dalej robił swoje.

dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka

Mróz malował – 24

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Ciekawie to wyglądało z drugiej strony. Ośnieżony dom, zaszronione szyby i ciekawe oczy spoglądające przez wychuchane dziurki. Oczy zielone, niebieskie lub piwne. Czasem jedno, a czasem kilka na jednym oknie.

Kolorowe oczy. Ciekawe barwne akcenty na tle śnieżnego domu i oszronionych szyb.

dla Kasi napisała Ewa Damentka

Była malutka – 37

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, że nikt się jej teraz nie przygląda.

Zafascynowana patrzyła na mały kawałek czekolady, który leżał przy jej łóżeczku. Nie wiedziała, skąd się tu wzięła ta czekolada, ale była w jej pokoiku, więc chyba była jej. Na wszelki wypadek zasłoniła okno, zamknęła drzwi i zgasiła światło.

Usiadła w fotelu. W rączkach trzymała talerzyk z czekoladą. Chwilę oddychała głęboko, nie wierząc własnemu szczęściu. Wreszcie wzięła tę czekoladę i włożyła do buzi. Poczuła jej smak i wydawało się jej, że jest dobrze, jak w niebie. Odłożyła talerzyk i głębiej zanurzyła się w fotelu. Rozkoszowała się smakiem czekolady…

Duża Hanka zajrzała po chwili i zapaliła światło. Mała Haneczka spała, uśmiechając się rozkosznie. Duża wzięła ją na ręce i zaniosła do łóżeczka. Przykryła kołdrą i stała chwilę, przyglądając się uśmiechniętej buzi małej Hani.

Duża Hanka zgasiła światło i poszła do kuchni. „Pora się czegoś napić” – pomyślała. Spojrzała na ekspres z kawą, zastanowiła się chwilę, potem się uśmiechnęła i pokręciła głową. Wstawiła czajnik z wodą na gaz. Sięgnęła po puszkę z herbatą. Wysypała odmierzoną porcję do czajniczka i zaparzyła ją. Usiadła wygodnie, rozkoszując się smakiem i aromatem herbacianego napoju.

dla Hani napisała Ewa Damentka

Mróz malował – 19

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Dzisiaj dzieci nie były zainteresowane oglądaniem zimowych widoków. Obsiadły dziadka, którzy przyjechał do nich w odwiedziny i prosiły go o kolejne opowieści.

Chciały być jak najbliżej niego. Cieszyły się jego widokiem, zapachem, dotykiem spracowanych rąk, a przede wszystkim spojrzeniem dobrych, uśmiechniętych oczu. Dziadek, jak zwykle, patrzył na nie z wielką miłością, a każde z nich czuło się wtedy lepsze i bardziej kochane.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

W dolinie – 35

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracowała młoda kobieta. Miała gęste ciemne włosy. Jej zielone oczy z uwagą przyglądały się wzorowi, który wyłaniał się z tkanego właśnie dywanu. Zręczne ręce przeplatały wątek między nitkami osnowy. Intuicyjnie dobierała odpowiednie kolory i odpowiednią grubość włóczki.

Każdy dywan był dla niej zagadką. Każdy wzór zaskakiwał. Teraz kobieta pracowała szczególnie uważnie, bo tym razem tkała dywan dla siebie samej.

Wszyscy, na których jej zależało – przyjaciele i rodzina, dostali już swoje dywany. Została tylko ona. Chciała skończyć go jeszcze tej nocy, by móc do nich dołączyć.

Udało się! Było jeszcze ciemno, gdy skończyła tkać. Zgasiła światło w pokoiku. Wszyscy w miasteczku spali, więc nikt nie zauważył latającego dywanu, który zaniósł kobietę prosto do nieba, do krainy szczęśliwie spełnianych marzeń. Krainy, która daje odwiedzającym ją ludziom siłę, radość i zdrowie.

Kobieta, razem z rodziną i przyjaciółmi, wróciła na ziemię jeszcze przed wschodem słońca. Kolejnej nocy, gdy całe miasteczko znów zaśnie, polecą tam ponownie, by całą noc cieszyć się swoim towarzystwem, zdrowiem i szczęśliwą krainą.

dla Pauliny napisała Ewa Damentka

Była malutka – 30

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć widziała tylko ogrodzenie. Próbowała podskoczyć, by zobaczyć coś więcej…

Raz nawet się udało i zobaczyła Magdę, która stała przy kuchence i mieszała na drugiej patelni pierogi. Skończyła. Wyłączyła pod nimi gaz. Teraz obróciła się do patelni, na której szykowała skwarki. Do tej samej patelni, na której podskakiwała mała, ciekawa świata skwareczka.

Po chwili Magda uznała, że skwarki są gotowe. Polała nimi pierogi, które chwilę wcześniej wyłożyła na wielki półmisek.

Mała skwareczka była zadowolona, bo dostała miejscówkę na samym wierzchu i mogła dokładnie obejrzeć mieszkanie, gdy z półmiskiem pierogów była przenoszona z kuchni do pokoju. Słyszała zachwyty gości i pękała z dumy, bo myślała, że te słowa są przeznaczone właśnie dla niej – malutkiej, rumianej skwareczki.

dla Magdy z Dachu napisała Ewa Damentka

Mróz malował – 4

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Dziecku spodobała się zabawa, którą pokazał mu dziadek. Siedząc na dziadkowych kolanach, dmuchało na szybę i wyglądało przez utworzone przez siebie okienko – małe jeziorko.

Co chwila prosiło dziadka, by przeszli do kolejnego okna, do kolejnej szyby. Starszy pan chętnie spełniał te dziecięce prośby i wkrótce każda szyba w domu była ozdobiona okrągłymi jeziorkami.

Autor: Ewa Damentka

Kolorowe fajerwerki – 46

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nowe nadzieje i nowe obowiązki. Nowe plany i nowe marzenia.

Tak myślała sobie kobieta obserwująca pokaz sztucznych ogni. Przed kilkoma dniami znalazła w szafie starą kopertę, w której znajdowała się kartka z postanowieniami noworocznymi. Postanowieniami, które dopiero zamierzała zapisać w kalendarzu. Były pisane jej ręką. Daty przy nich nie zamieściła, jednak kartka pożółkła już ze starości.

Kobieta uzmysłowiła sobie, że od lat zapisuje te same postanowienia i dotąd żadnego z nich nie zrealizowała. Uznała, że musi to zmienić. Przekreśliła stare postanowienia i wpisała nowe. Umówiła się sama ze sobą, że co miesiąc będzie sprawdzać stan ich realizacji.

Patrzyła na pokaz fajerwerków i cieszyła się tą chwilą. Czuła, że nadchodzi zmiana. Wreszcie! Coś nowego przydarzy się w jej życiu! Ciekawa była tego roku i tego, jak będzie się czuła, gdy zrealizuje wreszcie swoje noworoczne postanowienia…

Autor: Ewa Damentka

Była malutka – 27

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć nie była zainteresowana otoczeniem. Robiła to z przyzwyczajenia, żeby rodzice myśleli, że interesuje się zabawkami, jakimi ją otoczyli. Wszędzie były zabawki – duże, małe, pluszowe, plastikowe, szmaciane i z gąbki, kolorowe, piszczące, ćwierkające i ciche…

Wystarczyło tylko sięgnąć rączką i natychmiast trafiała na zabawkę lub kilka. Nudziły ją i nużyły. Od ich nadmiaru aż bolały oczy. Marzyła o tym, by znowu wzięli ją do siebie dziadkowie. Zabawek mieli bardzo mało, więc zdążyła je wszystkie poznać i polubiła niektóre z nich.

Hałasu też było dużo mniej. Nie rozpraszały jej klaksony i piski hamulców za oknem. Nie słyszała kilku audycji telewizyjnych jednocześnie. Dziadkowie mieli tylko jeden telewizor, który włączali bardzo rzadko. Za to mieli kota, psa i śpiew ptaków za oknem.

Bardzo, bardzo chciałaby znowu u nich pomieszkać…

Autor: Ewa Damentka