W samo południe – 6

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Większość ludzi uważa pewnie, że to niemożliwe. Kostka lodu na szczęście o tym nie wiedziała i cieszyła się swoim istnieniem. Co więcej, wkrótce cieszyła się – i nadal się cieszy – również towarzystwem innych kostek lodu, które, ośmielone jej przykładem, także postanowiły zamieszkać na pustyni. Nie interesuje ich, czy ktokolwiek wierzy w ich istnienie, ani czy daje im prawo do istnienia w tak niezwykłych warunkach. Po prostu są i już…

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 52

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Pajączek, tkający delikatną sieć, rozmarzył się i pomyślał, że chciałby odpocząć wśród chmur. Wiatr powiał, sieć się zerwała i jako kawałek babiego lata uleciała w powietrze.

Pajączek był szczęśliwy – poczuł, że fruwa i uznał, że teraz, to nawet do nieba potrafi dolecieć…

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 26

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do ciemnego kącika, w którym siedział skulony mały chłopiec. Objął się ramionami, było mu bardzo zimno. Kołysał się miarowo – przód, tył, przód, tył… Dźwięki harfy zakłóciły ten rytm. Chłopiec zaczął płakać. Przypomniał sobie, czemu schował się w tym kąciku.

Rywalizował, ścigał się z kolegami i po raz pierwszy nie udało mu się wygrać. Przybiegł na metę jako drugi. Pociemniało mu w oczach. Pomyślał, że świat się skończył. Już nikt nie będzie go chciał. Nie jest już najlepszy. Nawet jego ukochamy misio patrzył na niego złym okiem – wydawało się chłopczykowi.

Teraz, słysząc dźwięki harfy, wyciągnął ze swojego plecaczka misia i przytulił go mocno.

– „Misiu przepraszam” – płakał bezgłośnie – „Chciałem wygrać. Nie udało mi się”.

– Dziękuję – szepnął miś

– To ty mówisz?

– Oczywiście.

– A za co dziękujesz?

– Za to, że wyciągnąłeś mnie z plecaczka i przytuliłeś.

– Nie masz mi za złe, że przegrałem?

– Nie, kocham cię takim, jakim jesteś.

Chłopiec przytulił misia. Miś wtulił się w chłopca. Wspólnie kołysali się w rytm muzyki i słuchali kojącego dźwięku harfy, który zdawał się wypełniać całe pomieszczenie.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 19

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również tutaj, na nasze cotygodniowe spotkania. Towarzyszy nam w trakcie naszej wspólnej zabawy. Tworzy podkład – podaje rytm mówcom i zmienia ten rytm w zależności od potrzeby. Przenika nasze spotkania, nasze serca i współtworzy synergię, którą wyczuwamy. Myślę, że warto przychodzić do KLS, by tego doświadczać.

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 6

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do niej harmider wywoływany przez remont. Odgłosy wiertarki chwilami skutecznie zagłuszały dźwięki harfy.

Harfistka uśmiechała się do siebie. Spokojnie dokończyła utwór. Następnie wyjęła z torebki zatyczki do uszu. Założyła je i grała dalej. Remont, remontem – ona jednak chciała ćwiczyć. Wiedziała, że powinna ćwiczyć, żeby nie wyjść z wprawy. Zamknęła oczy i grała w skupieniu…

Nawet nie zauważyła, że robotnicy zrobili sobie przerwę śniadaniową i – zamiast zająć się jedzeniem – również zamknęli oczy i poddali się kojącym dźwiękom harfy.

dla Ciebie napisała Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 33

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy uczył się ich. Rejestrował ich wygląd, zachowania, myśli, wspomnienia. Umiał ich rozpoznawać spośród innych wędrujących drogą.

Traktował ich jak swoją rodzinę. Prosił ziemię, wiatr, deszcz, chmury, księżyc, słońce i gwiazdy, by im sprzyjały. Telepatyczna więź, jaką nawiązywał z wędrowcami, którzy na nim usiedli, sprawiała, że wiedział, co się u nich dzieje i kiedy ma prosić Wszechświat o pomoc dla nich.

Wędrowcy często wracali, by znów usiąść na kamieniu, chociaż z reguły nie wiedzieli, czemu to robią.

Autor: Ewa Damentka

Harfistka delikatnie – 2

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do mojego serca. Napełniał go swoją muzyką i dawał ukojenie. Usłyszałam go dawno temu, gdy bardzo cierpiałam. Dźwięk harfy, cudowna melodia, która roznosiła się w powietrzu, dała mi to, czego potrzebowałam – słodycz, dobroć, wiarę, nadzieję i otuchę. Moje serce odpowiedziało miłością i od tego czasu ta muzyka ciągle w nim gra. Jeśli jestem zmęczona i chcę się wyciszyć lub wieczorem, gdy chcę zasnąć, wsłuchuję się w muzykę mojego serca, w której miłość, nadzieja i ukojenie tworzą przepiękną symfonię. Wtedy też przypominam sobie harfiarkę, która grała kiedyś tę melodię. Życzę jej, by miłość, nadzieja i otucha również jej towarzyszyły…

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 30

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy przyglądał się im uważnie i przysłuchiwał ich myślom. Czytał ich wspomnienia.

Potem, gdy wędrowcy ruszali dalej, kamień często o ich myślał i przesyłał im dobrą energię i dobre myśli.

Autor: Ewa Damentka

Na marmurowym blacie – 19

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty nosiły ślady licznych dopisków. Czasami zapisywali ją kronikarze i archiwiści, a czasami ona sama uzupełniała ich relacje. Była prawdziwą „Księgą Życia”. Zawierała w sobie los pewnej istoty, która zmieniała się i wciąż rosła, odkrywając nowe krainy i nowe przestrzenie. Dzięki swoim transformacjom, istota ta już parokrotnie zmieniała świat, w którym żyła. Zwykle przechodziła do innego świata, innej czasoprzestrzeni. Od niedawna to się zmieniło, bo… zaczęła budować nowy świat – swój własny – i modyfikowała go w razie potrzeby.

Księga była zadowolona, że tak się dzieje. Wiedziała, że są to normalne etapy rozwoju i wzrastania człowieka. Dlatego bardzo dokładnie obserwowała poczynania istoty, dla której powstała i dokonywała stosownych zmian w starych zapiskach. Wszystko po to, by ten nowy świat był zdrowy, wspaniały, dawał dużo wolności, możliwości wyboru i dalszego wzrostu.

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 62

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na spacer. Podziwiali wianki, gawędzili ze znajomymi i miło spędzili tę czerwcową noc.

Autor: Ewa Damentka