Była sobie łąka – 67

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a na ławeczce przed domem siedzieli rodzice z trójką dzieci. Dzieci zapytały, dlaczego dach ich domu jest czerwony.

– Nie czerwony, ale ceglasty – powiedział ojciec.

– To znaczy, że zrobiony jest z cegieł? – zapytało drugie dziecko.

– Jest zrobiony z dachówki – odpowiedziała mama.

A najstarszy syn powiedział, że jak dorośnie, to zbuduje dom z zieloną dachówką, w środku lasu, tak aby nie było go widać.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 66

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a przed domem chodziły kury i indyki. Indyki chodziły dumnie, a kury jakby czegoś szukały. Dzieci poszły do lasu na kurki – ale grzyby kurki. Najmniejsze dziecko zapytało – „czy obok kurek znajdziemy też jajka”?

Autor: Adam

Była sobie łąka – 65

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Wiatr rozwiewał ją, zaczepiał o malwy rosnące pod oknem. W oknie pojawiła się postać kobiety, która przygotowywała obiad dla swojej rodziny. Lubiła przy tym stanąć choć na chwilkę w oknie i zapatrzeć się w dal…

Dziś na obiad będzie pomidorowa…

Autor: Anna-Maria

Była sobie łąka – 64

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W środku mały krasnoludek rozmawiał z jeszcze mniejszą dziewczynką – Marysią.

Przygotowywali wspólnie niespodziankę dla mieszkańców domku. Zastanawiali się, co mogłoby ich ucieszyć. Ustalili, że wspólnie posprzątają i odkurzą mieszkanie. Krasnoludek zaproponował, że sam naprawi zepsute sprzęty, a Marysia powiedziała, że nakarmi zwierzęta, przyszyje oderwane guziki i zaceruje podarte skarpetki.

Dobrze im się pracowało. Uśmiechali się do siebie, zadowoleni, że uda się im zrobić wszystko, co zaplanowali. Rzeczywiście się udało! Zdążyli się jeszcze napić dobrej herbaty i skorzystali z zaproszenia podwórkowego psa. Schowali się w jego budzie, skąd mieli dobry widok na domek, otwarte okno i pokój…

Autor: Archiwista SC