Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a tymczasem nasza bohaterka szykowała się do wieczornego wyjścia. Jeszcze był czas na odświeżenie się pod prysznicem. Odkręciła tubkę z hotelowym żelem do mycia, ale ona stawiała wyraźny opór. Korek był odkręcony, ale żel nie chciał wyjść. Nacisnęła mocniej. Wtedy żelowy pocisk trafił ją bez żadnego ostrzeżenia prosto w lewe oko, odbijając się rykoszetem od ramienia i zmieniając perfidnie tor lotu. Zabawne, nawet bardzo. Sama bohaterka nie wiedziała, czy bardziej śmiać się, czy płakać. Tymczasem oko łzawiło i tak, nie czekając na jej decyzję. Czarne okulary, jak zawsze, uratowały sytuację i ukryły opłakany stan górnej lewej części twarzy. Tylko bardziej wnikliwi i uważni obserwatorzy z troską zapytali, co się stało? Inni zajęci byli zgłaszaniem ważnych uwag na każdy temat. Jak zwykle.
Autor: Ewa Majewska