Światła latarni – 39

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Gdy pada deszcz, to w głowie pojawia się od razu hasło „parasole”. Mężczyźni używają raczej czarnych parasoli, natomiast kobiety mają parasolki w kolorowe kwiaty i ubarwiają nimi szarą porę deszczu. Te kolorowe parasole ładnie współgrają z tym mżawkowym pyłem mieniącym się wszystkimi kolorami tęczy.

Autor: Adam

Światła latarni – 38

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Młoda kobieta poprawiła kaptur płaszcza, który osłaniał jej głowę, i powędrowała magiczną miejską uliczką pełną mżawkowego, iskrzącego się pyłu.

Była nowa w tym wielkim mieście. Bała się go, bo w niczym nie przypominał miasteczka, w którym się wychowała. Jednak teraz, idąc ulicą pełną tęczowych kropelek deszczu, pomyślała, że może nie będzie tak źle. Jeśli w tym dużym mieście są tak ładne widoki, to może i jej życie się jakoś ułoży.

Autor: Ewa Damentka

Światła latarni – 37

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy, a mały chłopiec był najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi, bo dziś dostał nowe ubranie do szkoły i od razu go założył, by dumnie spacerować w tęczowym deszczu.

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 36

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Staruszka przystawiła krzesło do okna i usiadła wygodnie. Wcześniej wyłączyła telewizor, żeby nie przeszkadzał.

Cieszyły ją takie chwile, gdy światło latarni odbijało się w deszczu i kałużach. Dobrze znane jej miasto nabierało wtedy tajemniczego, magicznego charakteru…, a widok radował serce i koił nerwy.

Pomyślała, że warto żyć, choćby dla takich ulotnych, pięknych chwil.

Autor: Ewa Damentka

Światła latarni – 35

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Światło w wodzie inaczej rozchodzi się niż w powietrzu. Dźwięki też. Ale zadam sobie teraz pytanie: „jak w wodzie rozchodzą się myśli?”. Nie wiem, czy ktoś kiedykolwiek o to zapyta, ale ja zapytałem.

Autor: Adam

Światła latarni – 33

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Kto tylko wyjrzał w tym momencie przez okno, rzucał wszystko i wybiegał na zewnątrz, żeby też pobyć w tęczy, być tęczą – choć przez ulotną chwilę. I oczywiście utrwalić tę chwilę w aparacie fotograficznym, bo bez tego ani rusz!

Autor: Ewa Majewska

Światła latarni – 32

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Czas nie istniał, a kojąca cisza była wszechobecna. Każda spadająca kropla deszczu kryła w sobie jakąś historię, która po dotknięciu ziemi opowiadała się światu. Wszystkie historie działy się jednocześnie, nie zdając sobie z tego sprawy. Kiedy wypoczywały po to, aby znowu spaść na ziemię, były coraz piękniejsze. Aż w końcu deszcze przestał padać, a ziemia stała się rajem.

Autor: Wędrowny Grajek

Światła latarni – 31

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy…

Dar, jakim jest deszcz, nie zawsze jest chwalony. Często ludzie narzekają, że jest zbyt mokro i zimno. Nawet latem, gdy deszcz jest ciepły, wiele osób nie kojarzy go pozytywnie.

Po deszczu jednak jest dobre powietrze – bez kurzu. I to jest dar od daru, jakim jest deszcz. Warto wtedy wyjść i pooddychać pełną piersią.

Autor: Adam

Światła latarni – 30

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Tęcza ta nabierała jeszcze kolorów i rosła, rosła, aż napełniła sobą niemal połowę ulicy. Fasady sklepów mieniły się teraz fioletowo-granatowo-różowymi barwami i z daleka przypominały nowoczesne neony. Białe pasy na przejściu dla pieszych nasycone zostały odcieniami pomarańczowo-żółtymi. Tęcza odbijała się też na ubraniach przechodniów i ich czarne, wielkie parasole zamieniała na tęczowe. Ktoś zaczął nucić piosenkę. Po chwili przejęły ją inne osoby i cała ulica śpiewała radośnie: „Więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko”… I tak ta chwila trwała, aż wiatr zmienił układ chmur, które przyćmiły słońce i zabrały TĘCZĘ.

Autor: Ewa Majewska