Kwiat paproci rozkwitał – 42

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał owady, motyle i małe ptaszki. Wszystkie one chciały go dotknąć, zobaczyć i zachwycić się nim przez chwilę. Kwiat paproci rozkwitał tylko raz w roku, więc niejedno z małych żyjątek widziało go pierwszy i ostatni raz w życiu…

Wieść o tym, że kwiat paproci rozkwitł, obiegła już cały świat. Był znakiem, że ludziom i światu potrzebna jest bardzo nadzieja, miłość i odwaga.

Autor: Anna-Maria

Przydrożny kamień – 24

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wsłuchiwał się w ich opowieści. Słuchał o miejscach, które odwiedzili, o ludziach, których spotkali. Chłonął ich entuzjazm i radość życia. Wówczas ożywiał się na chwilę.

Ze swojej strony ofiarowywał im odpoczynek dla ciała i spokój wewnętrzny.

Autor: Anna-Maria

Poranek obudził się – 37

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i uśmiechnął się na widok promieni słońca, które zalewały jego sypialnię.

„Widocznie Świt odsłonił okna” – pomyślał Poranek z wdzięcznością i z radością rozpoczął nowy dzień.

W łazience czekała na niego wanna wypełniona gorącą wodą, a w kuchni znalazł kubek z parującą kawą i świeże bułeczki. Poranek znowu z wdzięcznością pomyślał o Świcie. Szybko zjadł śniadanie i zanurzył się w piankowej kąpieli.

Rozkoszując się ciepłą wodą, przypominał sobie listę zadań, jakie ma dziś zrealizować. Dopisał do nich jeszcze jedno – postanowił zrobić prezent swoim kuzynom. Dla Przedpołudnia i Południa też przygotuje miłe niespodzianki.

dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 11

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy chłonął ich entuzjazm z odbywanych podróży, ich ekscytację widzianymi widokami. Emocje te ożywiały go na pewien czas i wtedy czuł, że żyje.

Takich ludzi było niewielu, bo większość gdzieś się śpieszyła. Lecz z perspektywy czasu wiedział, że ważna jest wartość, a nie ilość i jak to Rysiek śpiewał – „W życiu piękne są tylko chwile, dla których warto żyć”.

dla Ciebie napisała Anna-Maria

Poranek obudził się – 32

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i wiedział, że chce żyć.

Już ucieszył się na plan zajęć, jakie sobie na dziś wyznaczył. Czuł zaciekawienie i chęć do działania.

Musi być radośnie i energetycznie – postanowił:

      • Praca, która daje satysfakcję.
      • Rodzina, która daje oparcie.
      • Pasja, która przynosi radość.
      • Zabezpieczenie finansowe, które daje bezpieczeństwo.
      • Miłość, która jest ważna.

Autor: Anna-Maria

Księżyc wyszedł zza chmur – 42

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Co ją sprowadzało w to miejsce o tej samej porze? Może urok tego zamczyska, a może tęsknota za czymś lub za kimś, co związane było z tym miejscem?

Widać, dążenie do zaspokojenia tej potrzeby było tak silne, że postać co noc prześlizgiwała się przez systemy zabezpieczające zamek-muzeum i pozostawała niezauważana przez czujne oko kamer.

Autor: Anna-Maria

Rozległa pustynia – 36

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wędrował dostojnym krokiem przez pustynię. Za nim wyłonił się następny, a potem kolejne wielbłądy. To grupa turystów doświadczała przyjemności przejażdżki na tych zwierzętach. Było mnóstwo śmiechu i robienia zdjęć.

Autor: Anna-Maria

Wiosenny las – 48

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i układał w głowie rozmowę, jaką miał odbyć następnego dnia. Patrzył pod nogi i nie zauważał piękna miejsca, w którym się znalazł.

Dopiero zderzenie niemal z drzewem spowodowało, że rozejrzał się wkoło. Eureka… już wszystko wiedział. Znał już wszystkie argumenty i ewentualne kontrargumenty, a plan rozmowy sam ułożył się w jego głowie.

Autor: Anna-Maria