Mikołaj szykował – 10

Mikołaj szykował świąteczne prezenty. Pomagały mu małe elfy, które bardziej przeszkadzały, niż pomagały. Bo, albo wchodziły mu pod nogi, albo ciągle coś rozsypywały. Mikołaj z westchnieniem rezygnacji i dobrotliwym uśmiechem obserwował ich psoty i wzajemne zabawy. Wiedział, że czas spędzony razem jest najlepszym prezentem, jaki ludzie mogą dać sobie nawzajem.

Autor: Anna-Maria

Mikołaj szykował – 2

Mikołaj szykował świąteczne prezenty. Pomagały mu w tym „życzenia” osób, które kierowały do niego swoje oczekiwania i pragnienia.

Dzięki temu Mikołaj dobrze wiedział, co kogo najbardziej uszczęśliwi: dobre i przyjemne zdarzenia, czy nieszczęścia i choroby.

Nieszczęścia i przykre zdarzenia też zaspakajają nasze potrzeby. Potrzebę umartwiania i rozczulania się nad sobą, potrzebę, aby ktoś litował się nad nami, współczuł…

Trzeba uważać, jakie prośby wysyła się do wszechświata – takie, w których chce się czuć szczęśliwym, czy nieszczęśliwym.

Autor: Anna-Maria

Na marmurowym blacie – 54

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty szeleściły poruszane delikatnym powiewem wiatru dochodzącym z uchylonego okna. Zaciekawiony chłopiec zaczął przewracać strony księgi. Zastanawiał się przy tym, kim była osoba, która zapisała te strony – pismo było staranne, równe, a litery kształtne. Chłopiec wyobraził sobie schludnie ubranego, starszego mężczyznę, który pochylony nad księgą zapełniał kolejne kartki…

dla Maleństwa napisała Anna-Maria

Drewniana łódka – 40

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce „Blue Wind” wyruszyła na poszukiwanie przygód.

Kapitan, a zarazem samotny podróżnik na tej łódce, rozwinął żagiel. Pogoda była wyśmienita. Niebo było pogodne i nie było na nim żadnej chmurki. Wiał sprzyjający wiatr. Przygoda była tuż, tuż…

Autor: Anna-Maria

W samo południe – 47

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. To, że znalazła się w tym miejscu było bardzo niezwykłe. Pustynia aż wstrzymała oddech, aby nie uronić nic z obcowania z tak kruchą i niezwykłą istotą. Wiedziała, że będzie to tylko chwila. „Chcę być taka, jak kostka lodu” – pomyślała pustynia.

I dlatego w nocy na pustyni jest bardzo zimno, a w dzień ziarnka piasku pustyni iskrzą się, jak małe diamenty.

Autor: Anna-Maria

W samo południe – 18

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament… Jak się tam znalazła?!! Na swoją zgubę tam zawędrowała, czy ktoś ją porzucił? Czy jest w stanie przystosować się do tych warunków i pozostać sobą? Czy zmieni swoją strukturę i zamieni się w parę wodną? Tak trudno pozostać sobą w niesprzyjających warunkach…

dla Ciebie napisała Anna-Maria

Nitki babiego lata – 48

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Cudowny stan braku pośpiechu…

Możliwość odpoczynku…

To stąd ten wewnętrzny niepokój, poczucie przemijania bezrefleksyjnego czasu. Stąd to poczucie, że w każdej chwili trzeba coś robić: pracować, uczyć się, spotykać się z kimś.

Może taki czas przynosi możliwość zapytania siebie, czego tak naprawdę oczekuje się od życia? A zwrotnie może przyjść odpowiedź, jak bardzo życie odbiega od tych wyobrażeń…

Dlatego ludzie wolą żyć w pośpiechu i w zamieszaniu, zagłuszając wewnętrzny głos.

Czy jednak nadmierne oczekiwania nie zabijają w nas umiejętności cieszenia się z rzeczy, które posiadamy?

Co w sobie więc pielęgnować: nadmierne oczekiwania czy umiejętność cieszenia się z tego, co już mamy?

Oczekiwania dają nam rozwój, cieszenie się z życia daje szczęście. Może celem dobrego życia jest własne tempo osiągania celów i cieszenia się z ich realizacji?

Autor: Anna-Maria

Harfistka delikatnie – 10

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do uszu jej ukochanego. Dźwięki harfy były dedykowane właśnie jemu. To był jej dar. Przekazywała mu w ten sposób swoje emocje i odczucia. Tylko tak umiała powiedzieć mu, że go kocha, bo słowa nie potrafiły przejść przez jej usta. Jej muzyka była nią, a ona była swoją muzyką.

dla Ciebie napisała Anna-Maria