Harfistka delikatnie – 18

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do sąsiednich pomieszczeń. Sala koncertowa wypełniona została setkami zasłuchanych widzów. Każdy z nich chciał jak najdłużej zostawić w sobie to przeżywane piękno. Być może wielu się to udało i być może troszkę dłużej byli szczęśliwsi. A inni? Inni muszą nauczyć się tej sztuki. Nauczyć się doceniać piękno i jak najdłużej utrzymywać je w sobie.

dla Ciebie napisał Andrzej

Na marmurowym blacie – 16

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty nosiły ślady częstego używania, ale teraz leżała długo nie dotykana przez nikogo. Tak było do dzisiaj, bowiem trzęsącymi się rękami pewna staruszka zaczęła przewracać jej karty. Śliniła palec i zaginała rogi. Robiła to bardzo nerwowo. Wreszcie, z westchnieniem ulgi, zatrzymała się na jednej ze stron. Na pogiętej kartce, wyjętej z torebki, zapisała numer telefonu do przychodni zdrowia. Zamknęła księgę i zostawiła ją na marmurowym blacie przy pocztowym okienku.

dla Ciebie napisał Andrzej

Przydrożny kamień – 19

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wsłuchiwał się w ludzkie myśli i uczucia. Wyobrażał sobie, że sam to wszystko przeżywa.

Aż pewnego dnia usiadł na nim robotnik drogowy, zjadł śniadanie, a kamień wyczuł że nastąpi w jego istnieniu jakaś zmiana. Po śniadaniu robotnik wielkim młotem rozbił kamień na drobny gruz i rozsypał go na budowanej nieopodal autostradzie. Droga została utwardzona, a na jej nawierzchni położono asfalt.

dla Ciebie napisał Andrzej

Mróz malował – 17

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Pierwsza faza mrozu, który jeszcze daje się rozpuszczać. Za czas jakiś nie da się tego zrobić. Mróz sięgnie w głąb domów i zamrozi kaloryfery i piece.

„Dziwny sen” – pomyślałem, nakrywając się kocem.

Autor: Andrzej