Kiedyś dawno dawno temu – 57

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Matka była radosna, bo to było jej pierwsze macierzyństwo. Mówiła mężowi, że jest czasami nieco zagubiona, ale jest ciekawa tego, jak dziecko będzie się rozwijało w następnych miesiącach i latach.

Autor: Adam

Światła latarni – 22

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Po pewnym czasie padało już na dobre. Deszcz był coraz większy. Nocą też padało. Następnego dnia rano zaświeciło słońce. Woda wsiąkała w grunt, a pewna jej część parowała. Spacerujący deptakiem ludzie zachwycali się świeżym powietrzem.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 52

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były pełne rysunków. Jak w komiksie. Oglądając księgę od pierwszej strony do ostatniej widać było coraz doskonalsze rysunki. Prawie pewne było to, że historię namalowaną w tej grubej księdze skonstruowała jedna osoba. Oglądając księgę można było też zauważyć, jak dalece rozkwitał talent rysowniczy autora wraz z jego wiekiem.

dla Maleństwa napisał Adam

Stary archiwista – 36

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył wielki plac zabaw. Mnóstwo zabawek, rowery, deskorolki – po prostu plantacja zabawek. Na półkach leżały jabłka, pączki i wiele innych smacznych rzeczy. tylko brać i bawić się w razie potrzeby.

Autor: Adam

Światła latarni – 17

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Góry w oddali były wyraziste, o ostrych konturach. Wierzchołki były jeszcze oświetlone, ale na dole panował mrok. Bliżej, w kałużach obok zabudowań, wróble brały kąpiel. Pewnie myły sobie skrzydła.

Spacerujący drogą pies ugasił pragnienie też wodą z kałuży. Po upalnym dniu deszcz tak ochłodził powietrze, że wiele osób wyszło z domów, aby spacerować i po prostu oddychać.

Autor: Adam

Światła latarni – 13

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Spacerujący ludzie oglądali to zjawisko i zastanawiali się, ile milionów kropelek wody jest w tym, co widzą. Fizyka mówi nam, jak powstaje tęcza. Sam widok jest jednak tak fascynujący, że za każdym razem wzbudza podziw dla sił przyrody.

Autor: Adam

Stary archiwista – 32

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył blask słońca. Za tymi drzwiami był olbrzymi taras. Nie dość, że mocno nasłoneczniony, to z widokiem na morze. Archiwista wyszedł na taras i patrzył na fale. Wiatr chłodził mu twarz. Niby nic szczególnego się nie działo, ale wszystko mało sens.

Autor: Adam

Światła latarni – 9

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy…

Dziewczynka, widząc to zjawisko, znowu chciała je narysować…

Możemy zrobić coś innego, aby mieć kolejną tęczę.

– A co? – zapytała dziewczynka.

– Możemy nacisnąć spust aparatu fotograficznego. I wtedy zobaczysz, co się stanie.

Autor: Adam

Stary archiwista – 30

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył obraz telewizyjny na dużym ekranie. Obok leżał pilot z wieloma przyciskami. Kanałów było wiele, ale archiwista zatrzymał się na jednym. Program przyrodniczy o ptakach. Wyjaśniano kwestię wewnętrznego kompasu ptaków i odgadywano, dlaczego i gdzie ma ptak lecieć w odpowiedniej porze roku.

Ludzie też mają wewnętrzne kompasy. Niektórzy je uruchamiają, a inni nie robią tego. Niektórzy potrafią je odczytywać, a inni nie.

Autor: Adam