Rozległa pustynia – 15

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który często pijał wodę.

W zielonej oazie, leżącej na środku pustyni, woda była wyśmienita. Nic nie mogło się z nią równać. Wielbłąd często wspominał ją, a teraz bardzo się cieszył, bo jego karawana zmierzała właśnie do tej oazy z przepyszną wodą.

Autor: Adam i Ewa

Rozległa pustynia – 14

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który śpiewał. Kroczył lekko i śpiewał. Czuł się dobrze w upale i z sakwami, które nosił na grzbiecie.

Właścicielem wielbłąda był starszy człowiek. Otrzymywał wiele propozycji kupna swojego wielbłąda. Inni, oglądając zwierzę, wiedzieli, że jest modelowo łatwe w obsłudze.

Starzec był spokojny. Wiedział, że wielbłąd pozostanie u niego na zawsze i że nie sprzeda go za żadną cenę.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 10

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który myślał o warzywach. O papryce, szczypiorku, pomidorach i pietruszce.

Wielbłąd zdziwił się, że myśli o takich rzeczach. Skąd te pomysły? Odpowiedź przyszła błyskawicznie – „skoro ludzie myślą o tysiącach różnych rzeczy, to Ja Wielbłąd mogę myśleć o warzywach, a nawet i o owocach”.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 5

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który kroczył dumnie. W pewnej odległości szło jeszcze osiem innych wielbłądów.

Każdy miał na sobie jednego jeźdźca i dużo bagażu.

W tamtej szerokości geograficznej to normalny widok. U nas normalnym widokiem byłby jeździec na koniu, a jeszcze pewniej człowiek kierujący autem z bagażnikiem pełnym zakupów.

Jesteśmy często panami w swoim świecie. Mamy swoje schematy i utarte drogi działania. Dlatego może warto zastanowić się, czym różni się np. jazda konno od jazdy na wielbłądzie.

Autor: Adam

Rozległa pustynia – 2

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który dreptał powoli. Szedł na końcu karawany i było mu z tym bardzo dobrze. Pamiętał, by mieć w zasięgu wzroku kolegę, który szedł przed nim. Tak trzeba było, by się nie zgubić. Ostatni wielbłąd nigdy nie chciał być pierwszym. Dobrze czuł się, jako zamykający stado. Pewnego razu jednak uzmysłowił sobie, że pierwszy wielbłąd wraz z jeźdźcem wyznaczają drogę i są tymi, na których wszystkie zwierzęta patrzą.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 56

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Ojciec pomyślał o wiośnie, Wiedział, że na wiosnę syn będzie już trochę większy, a na następne zimowe święta będzie już zainteresowany tym, co się dzieje. Rozwój dziecka będzie zatem liczony w tej rodzinie od świąt do świąt.

Autor: Adam

Stado obłoków – 27

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były oczywiście różnokolorowe i były namalowane ręką dziecka na bardzo dużej karcie. Dziecko, zapytane, dlaczego maluje na tak dużej karcie, nie potrafiło odpowiedzieć – było pewne, że tak po prostu musi być.

Dorosły może pomyśleć, że np. na dużym obrazku może zmieścić się więcej pięknych obłoków niż na małym lub inaczej, że np. przyjemność malowania na większym jest dłuższa niż na mniejszym.

Człowiek dorosły zastanawia się, ile razy można malować dom, drzewo czy las, a dziecko instynktownie maluje.

Jak pamiętam z dawnych lat, proces malowania czy rysowania był przeniesieniem się w inny świat, w którym czas się zatrzymywał, a wykonywana czynności dawała wielką radość.

Autor: Adam

Stado obłoków – 23

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były rozjaśnione słońcem. Niebo, oczywiście niebieskie.

Wysoko przez chmury przelatywał samolot. Dzień ciepły, dopiero rozpoczynający się.

Jak dobrze, że jest jeszcze wcześnie – pomyślał słowik. Będę mógł ćwierkać dzisiaj bardzo długo.

Ptak coś przekąsił i dalej uraczał okolicę pięknym brzmieniem.

Wieczór był refleksyjny. Słowik zastanawiał się, czemu każdy kolejny dzień jest dłuższy od poprzedniego i dlaczego jesienią jest odwrotnie.

Autor: Adam

Stado obłoków – 21

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były ogromne. Są też inne krainy, gdzie inne rzeczy są ogromne. Na przykład rzeka, wpadająca do kolejnego zbiornika, tworzy duże fale i wiry wodne. Gdzie indziej są wysokie góry, tak olbrzymie, że trzeba dużo czasu, by je przejść. Tego typu obiekty i obszary można by wyliczać długo. Ważne, co dla ciebie jest małe lub duże i w jakim kierunku pójdziesz.

Autor: Adam

Stado obłoków – 19

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były pchane silnym wiatrem. Mimo wiatru dzień był bardzo ciepły – wakacyjny. Spacerując brzegiem morza, można było zobaczyć statki, usłyszeć skrzeczenia mew i poczuć zapach smażonych ryb. To ciekawe, z jednej strony zmysły coś rejestrują, a z drugiej człowiek odpoczywa.

Autor: Adam