Poranek obudził się – 36

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i usłyszał cudowny śpiew ptaków.

Za oknem drzewa i krzaki, słoneczny poranek i masa ćwierkających ptaków.

Czas przedwiośnia. Przyroda fantastycznie dostosowuje się do pór roku – budzi się w omawianym okresie.

Podziwiam i pytam: „skąd przyroda wie, że trzeba wyjść spod ziemi i zacząć się zielenić?”

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 15

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy ominął go człowiek, który wracał do domu z wiadrem pełnym złapanych ryb. Rybak odwrócił głowę, a później cofnął się, by usiąść na kamieniu. Kamień milczał, ale człowiek poczuł się „oświecony”. Myśli przychodziły jedna po drugiej, a to wszystko lepiej tłumaczyło świat, w którym funkcjonował. Pomyślał: „To jest dobry kamień, będę go odwiedzał częściej”.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 9

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy, ciekaw mądrości i logiki, otwierał się. Ludziom w tym miejscu dobrze się myślało, a rozumy podążały w konkretnym, kreatywnym kierunku. Człowiek, który wielokrotnie odwiedzał to miejsce, pomyślał, że podobny kamień może zanieść do swojego ogrodu. Wtedy będzie miał bliżej. Gdy już podobny kamień pojawił się w ogrodzie, to nic z tego nie wynikło.

Trzeba wiedzieć, że są miejsca naturalnie stworzone przez przyrodę, które posiadają energię. Człowiek powinien takie miejsca odkrywać. Rzadko jednak zdarza się, by ludzkie działania były tak doskonałe jak dokonania przyrody.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 8

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy działy się magiczne rzeczy. Ludzie odkrywali nowe pomysły, zaczynali myśleć o rzeczach, których wcześniej nie brali pod uwagę. Na przykład, człowiek, który usiadł na kamieniu w czerwcu, odkrył, że przyroda jest zbyt piękna i rozległa, by z nią walczyć.

Inny człowiek odkrył, że przychodząc tutaj ze swoimi wnukami, da im możliwość czerpania z tej mądrej energii kamienia.

Faktycznie, wydaje się roztropne, zrobić dużo dobra większej ilości osób przy niezmienionym wysiłku.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 5

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zwracał uwagę na majestat i długowieczność.

Fascynujące jest to, jak różna jest perspektywa patrzenia i działania dziecka, osoby dorosłej, a także starca.

Dla długowiecznego kamienia starzec może być kimś w rodzaju dziecka.

Chciałoby się zauważyć – perspektywa, perspektywa, perspektywa…

dla Ciebie napisał Adam

Poranek obudził się – 29

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył śniadanie na stole. Śniadanie proste: kawa zbożowa w kubku, czarny chleb posmarowany masłem i jajka na miękko. Jajka w stojakach, a te do późniejszego zjedzenia – na talerzu. Za oknem piękny słoneczny dzień.

Nic, tylko przystąpić do śniadania i potem udać się na spacer.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 2

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy łączył się nadprzyrodzoną siłą z wędrowcami. Łączył się tylko z tymi, którzy byli na odpowiednim etapie przemyśleń i otwartości umysłowej. Jeżeli komuś wystarczało to, co reprezentował sobą, to nie zauważał kamienia, a kamień nie zauważał jego.

Na osoby otwarte kamień działał siłą magnetyczną – ułatwiał kojarzenie, łączenie faktów i łączenie przeszłości z przyszłością. Osoby, które wykorzystały jego moc doznały dobrych i nieoczekiwanych przemian w życiu.

Ci, którym chęć ponownego obcowania z magnetyzmem kamienia wydała się konieczna, łączyli się z kamieniem już na samą myśl o nim.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 24

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył piękny słoneczny dzień.

– Czy wyraz „słońce” powstał od słowa „słoń”? – zastanawiał się Jaś.

– Jasiu, jedz śniadanie, bo trzeba iść do przedszkola.

Jaś jednak miał inne poczucie czasu i dalej myślał.

– Jasiu wychodzimy – powiedziała mama.

Jaś zapytał, czy święta Bożego Narodzenia nie mogłyby być również na wakacjach.

– Jasiu, nigdy tak nie będzie. Idziemy!

– Mamo, a czy przedszkole nie może przyjść do nas?

Autor: Adam

Poranek obudził się – 23

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył migotanie promieni słonecznych przez liście brzozy. Słyszalny był wiatr, który poruszał tymi liśćmi. Dobrze było siedzieć w cieniu tego drzewa i konsumować obiad. Rodzina była na wakacjach. Zorganizowała tego dnia wycieczkę na polanę i nad strumyk. Powietrze było świeże, obiad smaczny, a w oddali pasły się krowy.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 19

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i jeszcze raz się przeciągnął. Zamknął oczy i znów je otworzył. Pomyślał. Czasu było pod dostatkiem, więc myśli zaczęły krążyć w wypoczętym umyśle. Dzisiaj Poranek badał, czy jego myśli idą na zewnątrz czy do wewnątrz organizmu.

Autor: Adam