Kwiat paproci rozkwitał – 44

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał prawie wszystkie zwierzęta, które mu się przypatrywały i podziwiały go. Tylko jedna sowa nie była nim zainteresowana. Wydawało się jej, że jest najmądrzejsza. Wolała, by to właśnie ją zwierzęta podziwiały, a nie jakiś kwiat. Przecież była taka mądra i oczytana.

Sową zainteresował się jednak przechodzący ślimak. Zwolnił kroku i zapytał sowę, dlaczego siedzi w odosobnieniu, podczas gdy inne zwierzęta podziwiają paproć. Sowa odparła, że to właśnie ją należy podziwiać, bo jest najmądrzejsza.

Ślimak pomyślał chwilę i zapytał sowę, czy ma ona świadomość, że porównuje ze sobą zupełnie różne rzeczy.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 61

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad duży strumień, który kilkaset metrów dalej tworzył już rzekę. Jak wcześniej wspomniano, wszyscy byli uśmiechnięci i energiczni. Panowała dobra atmosfera. Lato i przyroda sprzyjają ludziom.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 12

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty już pożółkły, bo księga była bardzo stara. Blat natomiast był często czyszczony i wyglądał jak nowy. Jak to jest, że pewne przedmioty zużywają się bardzo wolno, a inne szybciej? I jeszcze jedno spostrzeżenie: blat zawsze będzie blatem, ale księga coraz bardziej będzie zapełniała się nową treścią.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 7

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty wypełnione były podpisami i dedykacjami. Księga była bardzo gruba i miała czterdzieści lat. Zapisana była w połowie.

Do księgi wpisywali się dygnitarze, urzędnicy i inni ludzie. Wpisy były dłuższe i krótsze. Dla osób, które się tam wpisywały, ważne było potwierdzenie pewnych rzeczy oraz złożenie hołdu osobom i faktom.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 42

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i… nic. Wszystko było tak, jak do tej pory. Padał deszcz, który był dobrze słyszalny na poddaszu. Sobota. Dzień sprzątania. Pogoda do tego celu odpowiednia. Miło byłoby wyjść z domu, ale przy ulewie, gdy się sprząta, człowiek na poczucie dobrze wykorzystanego czasu.

Porządki trwały kilka godzin. Po południu wyszło słońce. „Pięknie” -pomyślał Porządniś. Teraz wymyślę sobie jakąś nagrodę. Dobrze będzie pojechać rowerem w teren i zahaczyć o jakieś pozostałe kałuże.

Po jeździe będzie można umyć rower.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 1

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były otwierane przez wiatr. Wiatr dokładnie wiedział, jaką stronę w danej chwili otworzyć, by stojący przed nią czytelnik uzyskał odpowiednią informację.

Ten sam bieg wydarzeń już dla dwóch lub więcej osób będzie innym kosmosem. Każdy w tej samej chwili weźmie inną naukę z tego samego wersu.

Dobrze by było, gdyby każda z osób chciała się pochylić nad księgą, gdyż, jeśli każda z nich będzie miała swoją wiedzę, myślenie Świata będzie na wyższym poziomie.

dla Ciebie napisał Adam

Przydrożny kamień – 27

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy kamień uświadamiał sobie, że przez cały dzień nikt nie przechodził. Wiał wiatr, później padał deszcz, później pogoda się poprawiła i świeciło słońce.

„To miałem dzisiaj odpoczynek” – uświadamiał sobie kamień.

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 23

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy można było odczuć delikatny, ciepły wiaterek. Umysły ludzkie się otwierały, a przyroda stawała się bardzo spokojna. Jakby uzupełniała myślenie.

Przemijanie jest dla każdego czymś innym. Też każda istota przemija po swojemu. Tutaj kamień zadał sobie pytanie: „czy jak przestaniemy liczyć czas, to przestaniemy przemijać”?

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 21

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zauważał, że gdy pada śnieg lub deszcz – wędrowców jest mało. Latem, przy dobrej pogodzie, jest ich najwięcej. Wędrują ludzie młodzi, starsi i dzieci. Często z plecakami. Dokąd oni idą lub skąd wracają? Czy ich celem jest tylko podróżowanie? Czy może wędrując, dążą do osiągnięcia czegoś swojego?

Autor: Adam

Przydrożny kamień – 18

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zastanawiał się, o czym myślą zmęczeni wędrowcy.

Kamień troszczył się o nich. Chciał przekazywać im swoje doświadczenia i siłę. Miał sposoby, by to realizować. Ludzie, myśląc, że tylko odpoczywają, dostają jeszcze w prezencie dobre myśli. To sprawia, że lubią to miejsce i często do niego wracają.

Autor: Adam