Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Kto tylko wyjrzał w tym momencie przez okno, rzucał wszystko i wybiegał na zewnątrz, żeby też pobyć w tęczy, być tęczą – choć przez ulotną chwilę. I oczywiście utrwalić tę chwilę w aparacie fotograficznym, bo bez tego ani rusz!
Autor: Ewa Majewska