Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy… Było jeszcze przyjemnie ciepło, a latarnie na tyle mocno świeciły, że mimo deszczu widoczność była wystarczająca, aby przy dobrej znajomości trasy śmigać jeszcze na nartach kolejny raz, aż do samego dołu.
Autor: Ewa Majewska