Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył przejście na taras zbudowany dookoła piętra. Spacerując, można było oglądać cztery strony świata. Było wysoko, ale taras był masywny, a widoki doskonałe. Od strony północnej można było podziwiać ogromne hektary zieleni. Schody i windy znajdowały się po drugiej stronie budynku. Przestronna kuchnia wewnątrz zachęcała do prac kulinarnych. Potrawy najlepiej jednak smakowały, gdy spożywano je na tarasie, pod daszkiem.
Autor: Adam