Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wydawał się być bardzo zadowolonym wielbłądem. Wędrował żwawym krokiem, z podniesioną głową. Oczy mu błyszczały, a nozdrza delikatnie się poruszały. Wracał właśnie z oazy, gdzie zrobił solidny zapas wody i zażył kąpieli. Podjadł trochę zielonych soczystych liści i pomyślał, że teraz się przejdzie, a potem się zdrzemnie.
Takie życie wiódł pan wielbłąd. Dobre życie. Lubił je i okazywał to na różne sposoby. Teraz już śpi, więc uszanujmy to.
Autor: Wędrowny Grajek