Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który uwielbiał pustynię i gwiazdy, które nad pustynią świecą jaśniej niż gdziekolwiek indziej na świecie. Mimo tego, bardzo chciał zobaczyć ocean.
Słyszał o nim tak wiele od ziaren piasku pustyni, które pamiętały jeszcze pieszczoty fal sprzed trzech milionów lat. Tak im pozazdrościł, że postanowił zrobić wszystko, żeby któregoś dnia zanurzyć wszystkie cztery nogi w morskiej wodzie i poczuć na własnej skórze chłód słonej wody i falowanie fal.
Wkrótce przyjechał kupiec i odkupił od pustynnej karawany kilka wielbłądów, które miały wozić na swoim grzbiecie na krótkie przejażdżki niedzielnych turystów z aparatami fotograficznymi. Te przejażdżki odbywać się miały – tak zupełnie przypadkiem – po jednych z najpiękniejszych, piaszczystych plaż nad wielkim otwartym oceanem…
Autor: Ewa Majewska