Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który był po prostu uprzejmym wielbłądem. Zawsze przepuszczał wszystkie wielbłądy przed sobą. Dopiero, gdy wszystkie ugasiły pragnienie, sam pił. Miał jednak taką fanaberię, że pił bardzo długo – co było jakby wynagrodzeniem za to, że przepuszczał wszystkie inne zwierzęta.
Autor: Adam